Po pierwszej rundzie mundialu rozgrywanego w Japonii, Indonezji i na Filipinach, w grze o tytuł jest 16 drużyn. Osiem nie doznało jeszcze porażki: to USA, Kanada, Niemcy, Serbia, Hiszpania, Litwa, Słowenia i Dominikana. Największą niespodziankę sprawili Dominikanie, którzy pokonali gospodarzy z Filipin 87:81, a potem faworyzowanych Włochów 87:82 oraz Angolę 75:67. Nie były to jednostronne mecze. Dominikana musiała w nich odrabiać straty i walczyć o zwycięstwa w czwartych kwartach.
Ale zwyciężała i teraz jest o krok od historycznego ćwierćfinału – do drugiej fazy grupowej wchodzi z bilansem 3-0, a w niej spotka się z Serbią (3-0) oraz Portoryko (2-1). Jedna wygrana powinno dać awans do ósemki, co Dominikanom jeszcze nigdy się nie udało – to ich czwarty występ na mistrzostwach świata: w 1978 roku zajęli 12. miejsce w gronie 14 zespołów, w 2014 przegrali w 1/8 finału ze Słowenią, a w 2019 sensacyjnie wyeliminowali w grupie Niemców, ale ostatecznie zajęli 16. miejsce na 32 drużyny.
Teraz może być zdecydowanie lepiej, bo Dominikana w końcu ma wielką gwiazdę. Po dziesięciu latach przerwy do reprezentacji wrócił Karl-Anthony Towns – 27-letni podkoszowy mierzący 211 cm wzrostu, który od ośmiu sezonów jest gwiazdą Minnesoty Timberwolves. W 511 meczach w karierze w NBA zdobywał średnio po 23,0 punktu oraz 11,2 zbiórki, jest jednym z ligowych "jednorożców", czyli graczy wszechstronnych, wychodzących poza schemat. Towns, jak na środkowego, świetnie radzi sobie na obwodzie, dobrze rzuca za trzy.
Jednocześnie koszykarz ma za sobą niełatwe lata – w ostatnich sezonach nękały go kontuzje, w poprzednich rozgrywkach wystąpił w zaledwie 29 meczach, w których na dodatek szorstko docierał się na boisku z nowym środkowym Timberwolves Rudym Gobertem. A to wszystko poprzedziła rodzinna tragedia – w kwietniu 2020 roku, na początku pandemii koronawirusa, w związku z powikłaniami po przejściu covidu zmarła matka koszykarza. A także sześciu innych członków rodziny.
Towns był zdruzgotany, czemu dawał wyraz w emocjonalnych nagraniach w social mediach. Z matką był związany mocno i to właśnie pochodząca z Dominikany Jacqueline Cruz wywołała z nim miłość do ojczyzny. W reprezentacji Dominikany Towns zadebiutował już w 2012 r. w wieku zaledwie 16 lat, rok później występował w mistrzostwach Ameryk, w których jego drużyna zajęła czwarte miejsce. Po tym, jak trafił do NBA, miał długą przerwę w występach dla reprezentacji, aż w końcu nadszedł odpowiedni czas.
- Pora jest odpowiednia, bo w minionym sezonie ze względu na kontuzję nie nadwerężyłem ciała, czuję się bardzo dobrze. Jestem gotowy na 100 proc. i czuję się sobą. To idealny czas na to, aby czegoś dokonać. A śmierć mamy sprawiła, że poczułem, że muszę to zrobić – mówił w czerwcu Towns, deklarując występy na mistrzostwach i dając do zrozumienia, że odejście matki jeszcze bardziej związało go z Dominikaną.
W trzech meczach na mundialu środkowy zdobywał średnio po 19,3 punktu oraz 7,7 zbiórki, w kluczowym, wygranym spotkaniu z Włochami zdobył 24 punkty, miał 11 zbiórek oraz pięć asyst. Jest najlepszym strzelcem i zbierającym zespołu, trafia 37 proc. trójek, dzięki niemu gra Dominikany zyskuje dodatkowy wymiar.
Ale jednocześnie nie jest tak, że wszystko, co dobre zaczyna się i kończy na Townsie. Warto zauważyć, że awans na mistrzostwa Dominikana wywalczyła bez niego i blokując drogę na mundial Argentynie – wicemistrzowi świata z gwiazdami w składzie. Decydujący mecz w lutym w argentyńskim Mar del Plata układał się po myśli gospodarzy, w trzeciej kwarcie było już 61:44 dla nich. Dominikanie świetnie rozegrali jednak końcówkę, czwartą kwartę wygrali aż 25:11 i niesamowitych okolicznościach wyeliminowali wielkiego faworyta.
Co ciekawe, głównym budowniczym obecnego zespołu jest Argentyńczyk Nestor "Che" Garcia – trener, który na początku eliminacji prowadził rodaków i dopiero potem przejął reprezentację Dominikany. Po raz drugi zresztą, bo Garcia prowadził ten zespół już na mistrzostwach świata w 2019 roku. Wówczas miał na zgrupowaniu, a potem wziął na turniej 16-letniego Jeana Montero, który – choć nie załapał się do składu – chłonął atmosferę mundialu. Teraz Montero jest ważnym graczem na obwodzie, a we wspomnianym eliminacyjnym meczu z Argentyną zdobył aż 22 punkty.
W drużynie Dominikany błyszczą także mierzący ledwie 183 cm wzrostu Andres Feliz grający ostatnio w Joventucie Badalona, oraz weteran, 37-letni strzelec i kapitan zespołu Victor Liz. W składzie jest także Lester Quinones z Golden State Warriors czy środkowy Angel Delgado występujący ostatnio w Besiktasie Stambuł.
Słowem, Garcia ma drużynę złożoną z wielu dobrych i solidnych graczy, a jej gwiazda, Towns, zachwala pracę trenera na każdym kroku. – W NBA jestem otoczony świetnymi szkoleniowcami, ale w reprezentacji widzę, jak trener wyciska maksimum z każdego gracza, a to jest znakiem rozpoznawczym wielkich fachowców – mówił środkowy Dominikany po zwycięstwie z Angolą.
- Zawsze, niezależnie od sytuacji, uśmiecha się, a to wiele dla nas znaczy. Zawsze dobrze jest pójść na trening i zobaczyć kogoś, kogo szanujesz i możesz spędzić z nim dobre chwile. Najlepszymi trenerami są ci, z którymi da się zbudować relacje poza boiskiem. Dlatego "Che" jest wyjątkowy, jest liderem. Ja jestem tylko jego posłańcem – stwierdził Towns.
I dodał: - Zrobiliśmy coś wyjątkowego, to świetne uczucie. Chciałbym, żeby kibice w Dominikanie wiedzieli, że nie robimy tego tylko dla siebie, ale także dla całego kraju, dla matek, które nam to umożliwiły, dały nam szansę. Wiem, że mama trenera "Che", a także moja mama, oglądają nas z góry. Myślę, że są dumne z tego, że ich chłopcy odnoszą sukcesy – powiedział Towns.