Brittney Griner w lutym 2022 roku po przylocie ze Stanów Zjednoczonych została zatrzymana na lotnisku w Moskwie pod zarzutem posiadania substancji zawierających narkotyki. W trakcie kontroli znaleziono u niej wkłady do e-papierosów z olejem haszyszowym, legalne w USA, ale nie w Rosji. W sierpniu rosyjski sąd skazał ją na dziewięć lat więzienia oraz milion rubli grzywny.
Po kilku miesiącach Stany Zjednoczone porozumiały się z Rosją. Grinner została wymieniona za Wiktora Buta, handlarza bronią, który odsiadywał wyrok w amerykańskim więzieniu. Po powrocie do ojczyzny koszykarka zapowiedziała, że będzie chciała wrócić do gry. W lutym podpisała kontrakt z Phoenix Mercury, zespołem WNBA.
W nocy z piątku na sobotę czasu polskiego Grinner pojawiła się na parkiecie po raz pierwszy od opuszczenia Rosji. Miało to miejsce w przedsezonowym meczu z Los Angeles Sparks, innym zespołem WNBA. Rozegrała w nim 18 minut, w tym czasie zdobyła 10 punktów i zaliczyła trzy zbiórki. Jej drużyna przegrała 71:90.
Później zawodniczka przyznała, że ten mecz miał dla niej duże znaczenie. - Jestem wdzięczna, że mogę tu być - powiedziała, cytowana przez outkick.com. Całej sytuacji powagi dodało to, że przed rozpoczęciem spotkania zagrano hymn państwowy. - To tak, jakby pojechać na igrzyska olimpijskie. Jesteś tam, masz zamiar założyć złoto na szyję, flagi są w górze. To jest po prostu uderzające - powiedziała 32-latka, która dwukrotnie zdobyła mistrzostwo olimpijskie.
Więcej podobnych treści sportowych znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl
Powrót Griner był wielkim przeżycie nie tylko dla niej samej. Duże emocje towarzyszyły także trenerce Vanessie Nygaard. - Spojrzałyśmy na siebie i po prostu miałyśmy dreszcze. Podchodzę do tego emocjonalnie. Samo zobaczenie jej z powrotem to absolutny cud. To niesamowite - powiedziała.
Phoenix Mercury pierwszy w nowym sezonie WNBA rozegra w sobotę 20 maja nad ranem czasu polskiego. Wtedy zmierzy się z LA Sparks.