Mubarak Salami był niemieckim koszykarzem, który w młodym wieku trafił do Stanów Zjednoczonych. Tam nie zdołał się przebić i trafił do Europy, gdzie rozpoczął zawodową karierę. Grał w zespołach z Portugalii, Słowacji i Niemiec. W styczniu przeniósł się z ETV Hamburg do Dragons Rhoendorf (trzecia liga).
W ostatni piątek 24 lutego Salami jechał autostradą w kierunku Hamburga. W godzinach wieczornych kierowane przez niego auto zderzyło się ze stojącą na poboczu ciężarówką. Następnie zjechało na lewy pas i tam zostało uderzone przez nadjeżdżający z naprzeciwka samochód. Oba pojazdy zapaliły się i spłonęły, 26-letniemu koszykarzowi nie udało się pomóc. Zdarzenie zostało potwierdzone przez policję.
Śmierć Salamiego wywołała spore poruszenie w Niemczech. Dragons wydali oświadczenie, w którym podkreślili, jak wartościowym był człowiekiem. "W ostatnich latach odłożyła swoje sportowe i osobiste ambicje na dalszy plan dla dobra swojej rodziny i pozostał w swoim rodzinnym Hamburgu jako ostoja rodziny i punkt odniesienia dla młodszego rodzeństwa. Świat koszykówki traci także ciekawego świata młodzieńca, który swoim przyjaznym zachowaniem i poczuciem humoru w ciągu kilku tygodni znalazł miejsce w rodzinie Dragons" - czytamy.
Oświadczenie wydał także Bayern Monachium, aktualny wicemistrz kraju. "Razem z niemiecką koszykówką opłakujemy Mubaraka Salamiego, dwukrotnego najlepszego strzeleca ProB (trzeci poziom rozgrywkowy - red.), który grał w ETV Hamburg, Dragons Rhoendorf i Baskets Wolmirstedt. Zginął w wypadku samochodowym. Rodzinie i przyjaciołom składamy najszczersze kondolencje. Spoczywaj w pokoju!" - napisano.
Salami opiekował się samotną matką oraz sześciorgiem młodszego rodzeństwa. Po jego śmierci Dragons zorganizowali zbiórkę pieniężną, z której środki zostaną przeznaczone na wsparcie dla jego rodziny.
Więcej podobnych treści sportowych znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl