Kamery uchwyciły zaskakującą reakcję Davisa. "Wszystko w porządku?" [WIDEO]

Wielki sukces LeBrona Jamesa wywołał ogromną euforię kibiców zgromadzonych w Crypto.com Arenie. Kamery uchwyciły jednak, że jego rekordowe osiągnięcie nie zrobiło wrażenia na innym koszykarzu Lakers, Anthonym Davisie.

LeBron James dokonał wielkiej rzeczy. W środowym meczu z Oklahoma City Thunder zdobył 38 punktów i pobił absolutny rekord NBA. 38-letni, legendarny już koszykarz, zdobył łącznie 38 390 punktów w najlepszej lidze świata i poprawił nieosiągalny jak dotąd wynik Kareema Abdula-Jabbara o trzy "oczka". 

Zobacz wideo Alarm w polskiej kadrze skoczków? "Nie wszystko jest na miejscu"

Davis nie cieszył się z legendarnego osiągnięcia Jamesa

James do pobicia historycznego wyniku potrzebował 36 punktów. Rzut na miarę rekordu rozgrywek oddał 11 sekund przed końcem trzeciej kwarty. Mecz został przerwany, a w hali rozpoczęło się świętowanie. - Nie wymarzyłbym sobie tego lepiej, nie byłoby przyjemniej. Ja pier..., dziękuję wam - powiedział na koniec krótkiej przemowy.

Sukces wielkiej gwiazdy NBA obserwowali między innymi Abdul-Jabbar, który później wręczył mu szczególny upominek, celebryci oraz tłumy kibiców. Po rzucie, który pozwolił Jamesowi zapisać się na kartach historii dyscypliny, w Crypto.com Arenie wybuchła wrzawa. Pozostali koszykarze ekipy z Los Angeles unieśli ręce w górę w geście triumfu, z jednym małym wyjątkiem. Na chwilę przed oddaniem rzutu przy linii bocznej boiska usiadł Anthony Davis, który sprawiał wrażenie obojętnego wobec historii, która działa się na jego oczach. Również po decydującym rzucie Jamesa nie cieszył się z sukcesu kolegi z drużyny i pozostał niewzruszony. Nagranie z tej sytuacji zostało umieszczone w mediach społecznościowych z jednoznacznym opisem. - Czy wszystko w porządku? - czytamy

Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl

Choć finalnie Lakers przegrali z Thunder 130:133, wynik jest tym razem rzeczą drugorzędną. James stał się najlepiej punktującym zawodnikiem NBA, poprawiając historyczne osiągnięcie z 1989 roku. Udowodnił tym samym, że zasługuje na miano legendy, a przecież nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Adbul-Jabbar, bijąc rekord rozgrywek, miał 42 lata, więc James może jeszcze wyśrubować wynik, który może być już nie do przeskoczenia.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.