Jeremy Sochan psuł prawie wszystko. Spurs zmiażdżeni

Jeszcze dwa dni temu świat koszykówki zachwycał się Jeremym Sochanem, jego grą z Sacramento Kings i efektownym wsadem. Tym razem w Los Angeles psuł prawie wszystko. Jego zdecydowanie gorszy dzień wpłynął na porażkę San Antonio Spurs z miejscowymi Clippers 97:119.

W ostatnich spotkaniach Jeremy Sochan imponował zaangażowaniem w ataku i w obronie, potrafił wykręcić przyzwoite statystyki i zaliczać efektowne akcje pod koszem. Jednak koszykarze Los Angeles Clippers całkowicie zdominowali parkiet, byli lepsi od rywala w każdym aspekcie basketu. Nie pozwolili Sochanowi rozwinąć skrzydeł, zmuszali go do błędów. Spowodowali, że zanotował najwięcej strat w jednym meczu w tym sezonie NBA.

Zobacz wideo "Widziałem Sochana, jak miał 11 lat. Byłem pod wrażeniem"

Słabszy występ Sochana, Spurs zmiażdżeni

Polski koszykarz przebywał na boisku 28 minut. W tym czasie zdobył zaledwie cztery punkty, zanotował cztery zbiórki, dwie asysty, jeden blok i aż siedem strat. W żadnym wcześniejszym meczu w tym sezonie nie tracił tak często piłki. Miał celne dwa z sześciu rzutów za dwa punkty. Raz próbował trafić za trzy punkty, ale to się mu nie udało. Rzuty z dystansu to pięta achillesowa Sochana w tym sezonie. Do kosza wpadło mniej niż 1/5 takich rzutów w tym sezonie.

San Antonio Spurs mieli kontakt z przeciwnikiem jedynie na początku spotkania. Po kilku minutach Clippers zaczęli odjeżdżać, a pierwszą kwartę wygrali różnicą aż 18 punktów. Druga kwarta była nieco bardziej wyrównana, ale to było na rękę graczom z Los Angeles, którzy mogli utrzymać wyrobioną wysoką przewagę.

W trzeciej odsłonie meczu zawodnicy z Kalifornii zdołali powiększyć przewagę do 22 punktów. W czwartej kwarcie znowu dali złudną nadzieję "Ostrogom" i grali punkt za punkt. Ostatecznie Los Angeles Clippers wygrali 119:97.

Aż sześciu zawodników gospodarzy miało dwucyfrową liczbę punktów, z czego trzech miało ich na koncie ponad 20. Norman Powell, Paul George i Reggie Jackson rzucili razem 68 punktów. To też spora zasługa Johna Walla, który zaliczył aż 15 asyst.

Z kolei u gości najskuteczniejszy był Jakob Poeltl, który rzucił 20 punktów. Liderem asyst w szeregach Spurs okazał się Tre Jones, który miał na koncie dziesięć końcowych podań. To było jednak za mało, by podjąć równą walkę z Clippers przez cały mecz.

Eksperci spodziewali się słabszych występów drużyny z Teksasu. To ich czwarta porażka z rzędu, a 11. w tym sezonie. W tabeli Konferencji Zachodniej są na 13. miejscu. Clippers zajmują siódmą pozycję.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.