Rosjanie obwiniają Polaków. Mają swoją wersję wydarzeń. Niebywała propaganda

Rosyjskie media mają swoją wersję wydarzeń i twierdzą, że Mateusz Ponitka chciał nadal grać w Zenicie Sankt Petersburg, ale przeszkodziła mu presja w Polsce. "W polskich mediach pojawiały się apele o pozbawienie Mateusza opaski kapitańskiej w reprezentacji, bo "myśli tylko o sobie"" - czytamy w artykule na łamach "Sport Expressu".

Jak pisaliśmy w minionym piątek, Mateusz Ponitka rozwiązał kontrakt z Zenitem Sankt Petersburg. Klub poinformował, że rozstał się z Polakiem za porozumieniem stron i podziękował za dotychczasową grę.

Zobacz wideo Milicić zastąpił Taylora. "Spodziewam się odmłodzenia kadry"

Rosjanie twierdzą, że Ponitka chciał zostać. "Niesamowita presja"

Teraz pojawiły się reakcje rosyjskich mediów na odejście kapitana reprezentacji Polski. Sport-express.ru wskazuje, że Ponitka zrezygnował z powodu zbyt dużych nacisków w kraju. "W polskich mediach pojawiały się apele o pozbawienie Mateusza opaski kapitańskiej w reprezentacji, bo „myśli tylko o sobie"" - czytamy w artykule.

Mateusz Ponitka w meczu Polska - Włochy w 2018 r."Został przeklęty w Polsce". Rosjanie haniebnie wykorzystali kapitana naszej kadry

Według dziennikarzy wspomnianego medium 28-latek chciał pozostać w Rosji i grać dla Zenitu przynajmniej do końca tego sezonu. "I to pomimo tego, że jego kontrakt z Petersburgiem liczony jest do 2024 roku. Jednak niesamowita presja na koszykarza, aż przez gabinety ministerstw polskiego rządu, zmusiła go do zwrócenia się do klubu o wcześniejsze rozwiązanie kontraktu za porozumieniem stron" - napisano na portalu. 

Dziennikarze wskazują na to, że to wcześniejszy ruch brata Mateusza Ponitki - Marcela - mógł skłonić rzucającego obrońcę do odejścia z Zenitu. Marcel Ponitka w zeszłym tygodniu zerwał umowę z Parmą Perm i zadebiutował w niemieckim Frankfurcie w ubiegłą środę. 

Mateusz Ponitka dołączył do Zenita Sankt Petersburg latem 2019 roku. Od sezonu 2020/2021 był kapitanem drużyny. Przez trzy sezony gry w Rosji rozegrał 71 spotkań w Eurolidze i 45 spotkań w VTB United League. 

 Urodzony w Kijowie siatkarz odszedł bez zgody klubu. "Zajmiemy się tym w sądzie"

Rosjanie piszą też o sytuacji Dmitrija Paszyckiego. Siatkarz ten urodził się w Kijowie, ale w 2020 roku otrzymał rosyjski paszport i grał dla Zenitu. Teraz Międzynarodowa Federacja Piłki Siatkowej zezwoliła mu na zerwanie kontraktu z klubem. Zawodnik opuścił petersburski klub i już gra dla polskiego Trefla Gdańsk. Problem w tym, że Zenit nie wyraził zgody na to przejście. 

- Zawodnik otrzymał zgodę na transfer, ale nie od nas, a bezpośrednio od FIVB - wyjaśnił Aleksander Jaremenko, sekretarz generalny Ogólnorosyjskiego Związku Piłki Siatkowej. - Jak to jest możliwe, nie rozumiem. Nikt nie pozwolił mu odejść z Zenitu, Paszycki ma kontrakt do 2023 roku. Ale napisał, że „nie czuje się bezpiecznie w Rosji" i z pominięciem nas, dostał pozwolenie na przejście. Być może zajmiemy się tym precedensem w sądzie - zapowiedział sekretarz.

W czwartek Paszycki rozegrał swój debiutancki mecz o mistrzostwo Polski z Treflem. 34-letni siatkarz zdobył 12 punktów, ale jego nowy klub przegrał z Olsztynem w czterech setach. Po tym spotkaniu Paszycki stwierdził, że chciałby występować w Gdańsku do końca swojej kariery.

Więcej o: