Od premiery serialu "Last Dance" na Netflixie, opowiadającego o losach Michaela Jordana i mistrzowskich Chicago Bulls, minęło już ponad półtora roku, a wciąż wywołuje on sporo dyskusji. Do produkcji odniósł się w swojej książce "Unguarded" (wyszła w USA 9 listopada) jeden z kolegów klubowych Jordana - Scottie Pippen.
- Każdy odcinek był taki sam - Michael na piedestale, a jego koledzy z drużyny odgrywający role drugoplanowe, mniejsi od niego. Jak Michael może traktować nas w taki sposób po tym, co dla niego zrobiliśmy? - grzmiał Scottie Pippen.
Tuż przed premierą książki Scottiego Pippena w sieci pojawił się kolejny wywiad z koszykarzem, w którym atakuje on Jordana. Tym razem w rozmowie z Sirius XM nawiązywał on do słynnego "Flu Game", czyli legendarnego piątego meczu finałów NBA w 1997 roku, gdy chory Jordan rzucił 38 punktów i dał zwycięstwo Chicago Bulls nad Utah Jazz 90:88.
Więcej treści sportowych znajdziesz na Gazeta.pl
Wiele mówiło się o tym, że Michael Jordan wystąpił w Salt Lake City z grypą, tymczasem w "Ostatnim Tańcu" on sam przyznał się, że jego fatalne samopoczucie spowodowane było zatruciem się zjedzoną wieczorem pizzą.
Obrazki, na których Jordan ledwo stoi na nogach i jest podtrzymywany między innymi przez Pippena, przeszły do historii koszykówki i światowego sportu. I właśnie do tego odniósł się w swojej książce Scottie Pippen, lekceważąc wyczyn Jordana. Przywołał przy tym swoją grę z kontuzją pleców w finałach NBA w 1998 roku. - Zapytam cię tak: trudniej jest grać z przepukliną dyskową czy z grypą? Cóż, nie widzi się wiele o "Bad back games" (mecz ze "złymi" plecami), a jest za to bardzo wiele o "Flu game" - stwierdził Pippen.