Leuczanka wyszła z aresztu. "Zablokowali toaletę. Mam wszy"

Białoruska koszykarka Jelena Leuczanka, została wypuszczona po 15 dniach aresztu. Wcześniej protestowała przeciwko prezydentowi Aleksandrowi Łukaszence. - Nie pozwolili mi korzystać z prysznica przez 13 dni. Zablokowali toaletę, nie wypuszczali mnie na zewnątrz przez pięć dni - opisuje zawodniczka.

Pod koniec września Jelena Leuczanka została aresztowana na lotnisku po tym, jak chciała odlecieć z kraju na leczenie i rehabilitację. Zatrzymanie nie było jednak związane z celem podróży, a z tym, że koszykarka wcześniej brała udział w protestach przeciwko Aleksandrowi Łukaszence, prezydentowi Białorusi. Była na nich dwukrotnie - 23 sierpnia i 27 września.

Zobacz wideo "Jak zaczynałem trenować w schronisku, chłopaki przez miesiąc się do mnie nie odzywali":

Leuczanka spędziła 15 dni w areszcie za protesty i krytykowanie Łukaszenki

Leuczanka jest jedną z najbardziej krytykujących działania rządu zawodniczek na Białorusi. Poza protestami wypowiadała się także o represjonowaniu protestów w sprawie wyników wyborów prezydenckich z 9 sierpnia. Po zatrzymaniu skazano ją na 15 dni aresztu w ośrodku w Okrestinie znanego z brutalnego traktowania, a nawet torturowania przetrzymywanych tam osób. 

Leuczanka: Mam wszy. Narazili mnie na utratę zdrowia

Teraz została wypuszczona i opisała, jak była traktowana. - Narazili mnie na utratę zdrowia. Przez 13 dni nie mogłam korzystać z prysznica, zablokowali mi toaletę i nie pozwalali mi wyjść na zewnątrz przez pięć dni. Mam wszy, to było gniazdo bakterii - mówiła Białorusinka dla agencji EFE.

Leuczanka grała w kobiecej NBA, a także została wybrana najlepszą środkową mistrzostw świat w 2010 roku. Później występowała także w dwóch polskich klubach - AZS PWSZ Gorzów Wielkopolski i TS Wisła Can-Pack Kraków. Obecnie jest zawodniczką libańskiego Homentmen Antelias.

Areszt dla Lewczenko to niejedyny przypadek z ostatnich dni, gdy działania służb dotknęły świata białoruskiego sportu. Nikita Domraczew, brat wybitnej biathlonistki Darii Domraczewej, został brutalnie zatrzymany w Mińsku w niedzielę, 11 października. Wracał do domu na rowerze, gdy napadł go oddział OMON-u i ciężko pobił. - Był skuty w kajdanki i wsadzony do policyjnej furgonetki - opisuje na Twitterze dziennikarka Hanna Liubakowa. Domraczew będzie sądzony za rzekomy udział w protestach przeciwko Łukaszence. 

Domraczewa znów krytykuje OMON. Ale "nie umie stanąć po stronie protestujących"

Domraczewa po tej sytuacji opublikowała na swoim profilu wpis, w którym krytykowała działania OMON-u. - Bezcelowe jest zwalnianie, aresztowanie i pałowanie ludzi na ulicach. Wszyscy są równi - pisała w mediach społecznościowych. Za podobne wcześniejsze opinie miał się na nią wściec nawet sam Łukaszenka.

To nie zmienia jednak faktu, że nastawienie Białorusinów do biathlonistki jest negatywne po jej wieloletnim wspieraniu działań rządu. Pod jej postami pojawiają się wpisy, które sugerują, żeby zajęła konkretne stanowisko w sprawie albo w ogóle jej nie komentowała. Głównym argumentem jej przeciwników jest to, że przebywa w Chinach i nawet mając "ustawione życie" nie potrafi ich wesprzeć i stanąć po stronie protestujących. Inni sportowcy także nie są zadowoleni z jej postawy. 

Przeczytaj także: