Ujawniono zapisy z helikoptera, w którym zginął Kobe Bryant. Pilot myślał, że się wznosi

"The Guardian" ujawnił najnowsze ustalenia śledztwa dotyczącego katastrofy śmigłowca, w której zginął Kobe Bryant i siedmiu innych pasażerów. Dokumenty i zapisy komunikatów radiowych pokazują, że pilot maszyny stracił orientację i źle ocenił wysokość, na której się znajdował.

Od katastrofy śmigłowca, w której zginął Kobe Bryant oraz siedmiu innych pasażerów, m.in. córka koszykarza, minęło już niemal pół roku. Wciąż pojawiają się jednak nowe dane dotyczące przyczyny katastrofy. "The Guardian" ujawnił zapisy, które pojawiły się w dokumentach śledztwa dotyczącego wypadku. Wynika z nich, że winę za tragiczny wypadek prawdopodobnie ponosi pilot, Ara Zobayan, który - ze względu na złe warunki pogodowe - stracił orientację i źle ocenił wysokość, na której znajdowała się maszyna.

Zobacz wideo Marcin Gortat o sytuacji na Florydzie: Jest kompletnie inaczej niż przed potężnym huraganem

Pilot myślał, że się wznosi, gdy śmigłowiec leciał w dół

Zgodnie z nowymi informacjami, Zobayan poinformował kontrolerów ruchu lotniczego, że wznosi się na wysokość 4000 stóp (około 1200 metrów). W rzeczywistości pilotowana przez niego maszyna wcale się jednak nie wznosiła. Zamiast wzlecieć ponad chmury, helikopter spadał, pędząc prosto w kierunku zbocza, w które ostatecznie uderzył z bardzo dużą prędkością.

Z raportu National Safety Board (amerykańskiej Krajowej Rady Bezpieczeństwa) wynika, że Zobayan źle ocenił wysokość, na której się znajdował. Do takich sytuacji dochodzi, gdy pilot traci orientację przez złe warunki pogodowe i ograniczoną widoczność. Po analizie trasy lotu eksperci ocenili, że Zobayan kompletnie nie wiedział, w jakim miejscu i na jakiej wysokości się znajduje.

Mimo że łącznie raporty dotyczące katastrofy liczą razem blisko 1700 stron, nikt nie podał oficjalnej i bezpośredniej przyczyny tragedii. Ostateczny raport zostanie bowiem dopiero opublikowany. Zapoznając się jednak z dotychczasowymi ustaleniami, można założyć, że głównym powodem katastrofy był błąd pilota.

Pogoda "OK"

Zobayan stracił orientację przez fatalne warunki pogodowe, m.in. gęstą mgłę. Mimo tego, że warunki nie pozwalały na lot, śmigłowiec i tak wystartował. W dodatku jego pilot 45 minut przed startem napisał do grupy osób nadzorujących lot, że pogoda wygląda "OK". Krótko po godz. 9:00 maszyna wzbiła się w powietrze, startując z lotniska Johna Wayne'a w kalifornijskim hrabstwie Orange. Godzinę później miała wylądować w miejscu docelowym. Gdy tego nie zrobiła, firma, do której należał śmigłowiec, rozpoczęła jego gorączkowe poszukiwania z wykorzystaniem specjalnego oprogramowania. "Dziwne wydawało się nam to, że urządzenie śledzące zatrzymało się o 9:45. Próbowaliśmy skontaktować się z Arą przez radio" - powiedział Whitney Bagge, wiceprezes Express Helicopters. - Odświeżyłem moduł śledzący, modląc się, aby był tylko uszkodzony - dodał, przyznając, że wcześniej maszyna Sikorsky S-76 nie miała żadnych awarii. Tym razem awarii prawdopodobnie też nie miała. 

Oficjalny raport ws. śmierci Kobego Bryanta

W jednym z poprzednich raportów ujawniono także obrażenia każdej z ofiar. Podkreślono też, że od spalonych części odzieży było czuć benzynę. - Obrażenia sprawiły, że wszyscy zginęli bardzo szybko, jeśli nie natychmiast - napisał Juan Carrillo, asystent lekarza medycyny w raporcie, w którym opisano również obrażenia Kobego Bryanta. Były gwiazdor NBA doznał poważnych obrażeń narządów wewnętrznych, w tym fatalnych w skutkach obrażeń mózgu. Ponadto doznał licznych poparzeń, które sięgały nawet 30 proc. powierzchni ciała. W jego organizmie znaleziono także metylofenidat, który jest stosowany np. przy leczeniu ADHD.

Przeczytaj także:

Więcej o: