LeBron James ocenił Michaela Jordana. "Gdy go spotkałem... O mój Boże"

- Michael Jordan był moim aniołem, inspiracją i superbohaterem. Był czarnym Jezusem koszykówki. Uwielbiam mistrzów, bo jestem historykiem tego sportu - mówił LeBron James, gwiazda NBA, na antenie ESPN.

Michael Jordan to sześciokrotny mistrz NBA, a także dwukrotny złoty medalista olimpijski. Amerykanin jest uznawany za najlepszego koszykarza wszech czasów. Jest także idolem LeBrona Jamesa, gwiazdy Los Angeles Lakers.

Zobacz wideo "To przykre, że Tyson po 50-tce musi jeszcze boksować"

- Sposób, w jaki gram w koszykówkę, i fakt, że stawiam zespół na pierwszym miejscu sprawiają, że moje atuty pasują do Mike'a Jordana. Moglibyśmy razem grać w drużynie. MJ grał zabójczo, gdyby połączyć jego łatwość do zdobywania punktów, do mojego czytania i analizy gry, to byśmy byli świetnym duetem - powiedział James, cytowany przez ESPN.

I dodał:- Jordan był moim aniołem, inspiracją i superbohaterem. Był czarnym Jezusem koszykówki. Uwielbiam mistrzów, bo jestem historykiem koszykówki.

LeBron James o spotkaniu z Michaelem Jordanem: Nie wiedziałem, że on istnieje naprawdę

LeBron James wspomina również, jak się czuł, gdy pierwszy raz zobaczył Michaela Jordana na własne oczy. - O mój Boże... Myślałem, że to się nie dzieje. Musicie zrozumieć, nie wiedziałem, że Michael Jordan naprawdę istnieje. Myślałem, że to ktoś, kto istnieje tylko w telewizji.

Wywiad z LeBronem Jamesem został przeprowadzony z okazji wyemitowania ostatniego odcinka serialu "Ostatni taniec" o drużynie Chigaco Bulls, której Jordan był liderem. 

- W "Ostatnim tańcu" nie dostaniecie czystej prawdy o Michaelu Jordanie. Jako współproducent tego dokumentu rozdawał karty według własnego uznania. Nie zmienia to faktu, że pamiętający erę Bulls wzruszą się z emocji. Ci, którzy nie widzieli go nigdy w akcji, zrozumieją kim był jeden z najwybitniejszych sportowców w historii. Brutalnie bezwzględny tak samo dla partnerów, jak i rywali, zaślepiony żądzą wygrywania - pisze o nim Michał Gąsiorowski, dziennikarz Sport.pl.

 

Przeczytaj też: