Żona Bryanta wstrząśnięta nową aferą. "Naruszenie ludzkiej przyzwoitości i szacunku"

Jak poinformował prawnik Vanessy Bryant, żona Kobego Bryanta, który zginął w katastrofie helikoptera, jest "absolutnie zbulwersowana" wyciekiem zdjęć z miejsca zdarzenia. Ma także nadzieję, że osoby odpowiedzialne za udostępnienie zdjęć zostaną surowo ukarane.

Choć od katastrofy minął już ponad miesiąc, wybuchła nowa afera. Jak donosi Los Angeles Times, jeden z agentów nie powiązanych ze sprawą miał sfotografować miejsce katastrofy, ukazując na zdjęciach zwłoki ofiar, aby uwieść z ich pomocą dziewczynę poznaną w barze. Właściciel baru miał usłyszeć jednak rozmowę agenta z kobietą i zgłosić ten incydent w departamencie szeryfa w Los Angeles. Sprawa jest badana przez wydział. Raport mówiący o incydencie nie podaje jednak więcej szczegółów sprawy.

Zobacz wideo Marcin Gortat:

Vanessa Bryant, żona koszykarza, jest "absolutnie zbulwersowana" wyciekiem zdjęć z miejsca katastrofy. Jak informuje serwis Marca, jej prawnik udał się w dniu katastrofy do biura szeryfa, z prośbą o uznanie tego obszaru za zabronione do latania, aby zabezpieczyć je przed fotografami. Jak przekazał prawnik, szeryf zapewnił ich, że zostaną podjęte wszelkie możliwe środki w celu ochrony prywatności rodzin.

Gary Robb, prawnik Vanessy Bryant, przyznał, że wyciek zdjęć z miejsca katastrofy "stanowi naruszenie ludzkiej przyzwoitości, szacunku i prawa do prywatności ofiar i rodzin". Ma też nadzieję, że wszyscy, którzy udostępnili zdjęcia z miejsca wypadku, zostaną surowo ukarani, a ich tożsamość zostanie ujawniona, aby nigdy więcej zdjęcia nie zostały udostępnione.

W katastrofie śmigłowca, w której zginął Kobe Bryant, legendarny koszykarz Los Angeles Lakers, jeden z najlepszych zawodników w historii, zginęło łącznie dziewięć osób, m.in. jego córka Gianną. Maszyna rozbiła się w Calabasas, mieście w hrabstwie Los Angeles w Kalifornii. Choć służby ratunkowe zjawiły się na miejscu zdarzenia niemal natychmiast, nikogo nie udało się uratować.