FBI bada przyczyny katastrofy śmigłowca, w której zginął Kobe Bryant oraz osiem innych osób. Śledczy będą sprawdzać m.in. historię pilota, historię konserwacji helikoptera oraz dokumenty jego właściciela i operatora.
Telewizja CBS News dotarła do nowych informacji w sprawie tego wypadku. Okazuje się, że chwilę przed wypadkiem pilot helikoptera dostał ostrzeżenie od kontroli lotu, że znajduje się zdecydowanie za nisko i powinien podnieść swój pułap lotu. Po kilkudziesięciu sekundach śmigłowiec uległ jednak katastrofie. Jedną z przyczyn wypadku mogła być słaba widoczność spowodowana gęstą mgłą.
Telewizja dotarła także do świadków, którzy mieszkają niedaleko miejsca wypadku. Zauważają oni, że ze względu na mgłę niewiele było wówczas widać. - Usłyszałem dezorientujący dźwięk nade mną, a po jakichś 20-25 sekundach słychać było potężne uderzenie tam na górze - mówi telewizji świadek, który jako jeden z pierwszych dzwonił na numer alarmowy "911", a w materiale telewizji wskazuje zbocze góry, na której rozbił się helikopter. Pierwsze oficjalne ustalenia komisji, która bada ten wypadek powinny być znane za około 10 dni.
Bryant to legenda NBA i koszykarskiej reprezentacji USA. Przez całą karierę (1996-2016) grał dla Los Angeles Lakers. Zdobył pięć tytułów mistrzowskich, 18 razy wystąpił w Meczu Gwiazd. Jest dwukrotnym złotym medalistą igrzysk olimpijskich z reprezentacją Stanów Zjednoczonych: z Pekinu (2008) i Londynu (2012).