FBI włącza się w sprawę tragicznej śmierci Kobego Bryanta. Wstrząsające szczegóły

FBI bada przyczyny katastrofy śmigłowca, w której zginął Kobe Bryant oraz osiem innych osób. Detektywi będą sprawdzać m.in. historię pilota, historię konserwacji helikoptera oraz dokumenty jego właściciela i operatora. "Uderzenie było tak potężne, że szczątki były rozrzucone na terenie odpowiadającym wielkości boiska piłkarskiego".

Kobe Bryant zginął w niedzielę w katastrofie prywatnego śmigłowca, którym leciał prawdopodobnie na mecz koszykówki. Na pokładzie było jeszcze osiem innych osób, w tym 13-letnia córka koszykarza - Gianna. Wszyscy pasażerowie zginęli. Wśród nich byli jeszcze: trener baseballu, John Altobelli, a także jego żona Keri i córka Alyssa oraz Christina Mauser, asystentka trenera drużyny Gianny i jej córka. 

FBI włącza się w sprawę tragicznej śmierci Kobe'ego Bryanta

Przyczyny katastrofy nie są jeszcze znane, ale policja poinformowała, że jednym z powodów mogła być słaba widoczność. Sprawę zbadają też agenci FBI, którzy już są na miejscu. Detektywi będą sprawdzać m.in. historię pilota, historię konserwacji helikoptera oraz dokumenty jego właściciela i operatora - informuje CNN.

Szeryf Alex Villanueva przyznał, że uderzenie helikoptera było tak potężne, że szczątki były rozrzucone na terenie odpowiadającym wielkości boiska piłkarskiego. Te wstrząsające szczegóły zostały podane na oficjalnej konferencji prasowej.

Bryant to legenda NBA i koszykarskiej reprezentacji USA. Przez całą karierę (1996-2016) grał dla Los Angeles Lakers. Zdobył pięć tytułów mistrzowskich, 18 razy wystąpił w Meczu Gwiazd. Jest dwukrotnym złotym medalistą igrzysk olimpijskich z reprezentacją Stanów Zjednoczonych: z Pekinu (2008) i Londynu (2012).

Więcej o: