EuroBasket 2017. Z kim Polska zagra o awans do 1/8 finału?

95 : 77
Informacje
Eurobasket 2017 - Grupa A
Środa 06.09.2017 godzina 16:30
Wyniki szczegółowe
1 Kw
2 Kw
3 Kw
4 Kw
Wynik
Grecja
23
26
21
25
95
Polska
29
14
24
10
77
Trener wybrany last minute, brak największej gwiazdy, konflikty między koszykarzami i kiepska atmosfera, a zarazem gracze czołowych klubów Euroligi - oto Grecja, z którą Polska zagra o awans do 1/8 finału mistrzostw Europy. Początek meczu o godz. 16.30.

- W reprezentacji Grecji powinni grać tylko ci gracze, którzy tego naprawdę chcą - wypalił Thanasis Antetokounmpo po porażce z Finlandią. Był to trzeci przegrany przez Greków mecz z rzędu na EuroBaskecie. I z bagażem trzech kolejnych porażek wyjdą w środę na parkiet Grecy.

To też kolejne potwierdzenie, że w kadrze Grecji nie dzieje się najlepiej W zasadzie wszystko przypomina pospolite ruszenie - trener Kostas Misass objął kadrę dopiero pod koniec czerwca i niejako był dla tamtejszej federacji ostatnią deską ratunku. Bardziej uznani trenerzy na pracę z kadrą się nie zdecydowali. Jeszcze w lipcu nie był do końca znany harmonogram przygotowań do EuroBasketu, a dwa tygodnie przed turniejem w niezbyt przyjemnej atmosferze okazało się, że w kadrze nie zagra największa gwiazda Grecji - Giannis Antetokounmpo z Milwaukee Bucks. Oficjalnie chodzi o uraz, ale federacja zarzuciła klubowi z NBA, że decyzja koszykarza to uknuta przez nich intryga.

W samym zespole też były tarcia. Już podczas przygotowań do turnieju dochodziły informacje o tym, że koszykarze za sobą nie przepadają, dochodziło do przepychanek w szatni czy nawet podczas śniadania w hotelu, gdy Giannis Bourousis i Nikos Pappas rzucili się sobie do gardeł. Wtorkowa wypowiedź Thanasisa Antetokounpo potwierdza, że sprawy zaszły już bardzo daleko, choć sam koszykarz zapewniał potem na Instagramie, że chciał zmobilizować swoją drużynę przed decydującym spotkaniem.

Kiepską atmosferę widać na parkiecie. Grecy zaczęli turniej od 29-punktowej wygranej z Islandią, ale i w tym meczu mieli moment załamania, gdy rywale błyskawicznie odrobili straty w drugiej kwarcie. Grecja to spotkanie wygrała dzięki indywidualnym umiejętnościom i doświadczeniu graczy.

A potem zaczęły się schody. Francja już w następnym spotkaniu obnażyła wiele słabości greckiej drużyny, które potem uwypukliły mecze ze Słowenią i Finlandią. Grecy słabo zaczynają spotkania, mają długie momenty, gdy męczą się w ataku, a do tego to, co było ich silną stroną przez wiele lat, nagle stało się problemem, czyli obrona.

- Nie mają wielu świetnych atletów. To są twardzi i silni zawodnicy, ale już nie tak skoczni i szybcy. W większości nie nadążają za młodszymi rywalami - wyjaśnia Rafał Juć, skaut reprezentacji Polski. I daje przykład: - Jeśli będzie na parkiecie Bourousis, to powinniśmy ich atakować w akcjach typu pick’n’roll, bo nie jest już tak mobilny jak kiedyś.

Grecy też łatwo na parkiecie tracą nerwy. We wtorkowym meczu z Finlandią w czwartej kwarcie dwa razy zbliżali się do rywali na kilka punktów, ale wtedy głupie faule niesportowe pozwalały rywalom momentalnie odzyskać przewagę.

W meczu o wszystko może być inaczej. - Doświadczenie, ogranie, wzrost i siła fizyczna na każdej pozycji - to ich niewątpliwe atuty. Mają graczy, którym ręka się nie zatrzęsie, jeśli będzie zacięta końcówka - przestrzega Juć.

- Grecy chcą grać bardzo szybko i kończyć akcje przy pierwszej dogodnej do tego okazji, lubią biegać do kontry. Rzut za trzy jest słabą ich stroną. Nie mają już aż tylu świetnych strzelców co przed laty - wyjaśnia Juć.

Na kogo trzeba uważać? Najlepszym strzelcem drużyny jest Giorgios Printezis (średnio 14 punktów na mecz), ale Kostas Sloukas wydaje się graczem najgroźniejszym. Świetnie podaje (4,8 asysty na mecz), przyzwoicie rzuca za trzy (46,2 proc., gdy średnia całej kadry to tylko 33,3 proc.), umie też zdobywać punkty po wejściach pod kosz. Na pewno trzeba uważać na najbardziej energetycznego w zespole Antetokounpo, który swoim atletyzmem i skocznością nadrabia inne braki - jeśli kończy akcje, to wsadami (stąd 100 proc. skuteczności za dwa), jest też w czołówce blokujących całego turnieju (1,3 bloku na mecz).

- Dla nas ten mecz to jak finał. Musimy go wygrać - mówi Vangelis Mantzaris.