EuroBasket 2017. Olbrzym i gang liliputów, czyli jak gra Islandia?

Niski skład, dużo rzutów z dystansu, ogromna wymienność pozycji i olbrzymi młokos pod koszem - to Islandia, drugi rywal Polski na EuroBaskecie. Początek meczu o godz. 12.45.

Polacy na inaugurację EuroBasketu przegrali ze Słowenią 81:90, Islandczycy ulegli Grecji aż 61:90 i zajmują ostatnie miejsce w grupie. To nie jest niespodzianka. To najniżej notowana ekipa w polskiej grupie, gra dopiero po raz drugi w historii w mistrzostwach Europy, nigdy nie wygrała meczu na tym poziomie.

-Uważani za outsiderów, ale jak zawsze pokazują, że nie można ich lekceważyć. To rywal niesamowicie niewygodny. To brzmi jak banał, ale nie można w meczu z nimi nawet na moment odpuścić, bo to drużyna, która potrafi „odpalić” w każdym momencie - opisuje Islandczyków Rafał Juć, skaut reprezentacji Polski.

O tym, że koszykarze z Islandii potrafią radzić sobie z nawet z faworytami, pokazała pierwsza połowa meczu z Grecją. Po słabym początku spotkania w drugiej kwarcie to Islandczycy zaczęli dominować niesieni dopingiem swoich kibiców. Grali szybkie akcje, dobrze bronili i wygrali drugą część meczu 23:11, do przerwy przegrywali z Grekami tylko czterema punktami. Intensywności gry nie byli jednak w stanie utrzymać przez cały mecz i ulegli bardzo wysoko.

-Grają bardzo niewygodnie i agresywnie. Do tego, każdy zawodnik rzuca z dystansu, a w obronie często zmieniają krycie. Ciężko się na nich przygotować, bo dużo grają koszykówki „decyduj i czytaj”, czyli grają instynktownie, tak jak pozwala sytuacja na parkiecie -mówi Juć.

W meczu z Grecją aż 23 z 58 oddanych rzutów to były „trójki”. W czwartek Islandczycy mieli jednak ogromne problemy ze skutecznością. Z dystansu trafili tylko dwa razy.

Od tego roku gra Islandii nieco się zmieniła, bo do drużyny dołączył 20-letni Tryggvi Hlinason. Jak na tą reprezentację to gracz absolutnie wyjątkowy. Ma 216 cm wzrostu, więc jest prawdziwym olbrzymem w krainie liliputów (jest jednym z trzech koszykarzy kadry o wzroście przynajmniej 2 metrów). - Wzrost i siła fizyczna - to coś czego ta drużyna nigdy nie miała. Hlinaon jest dość surowy, bo w koszykówkę gra dopiero trzy lata, ale ma duży potencjał. Podpisał kontrakt z Valencią (mistrz Hiszpanii), interesują się nim kluby NBA. Jest wielki, gra bardzo fizycznie, stawia dobre zasłony, świetnie po nich oddaje piłkę. Ale nie boi się też starć pod koszem. W sparingu z Litwą rzucił 19 punktów grając przeciwko Jonaso Valanciunasowi z Toronto Raptors - opisuje Juć.

W pierwszym meczu turnieju Hlinason grał niewiele. Na parkiecie spędził dziewięć minut, zdobył dwa punkty i miał trzy zbiórki i blok.

W meczu z Grecją najlepszym strzelcem drużyny był Haukur Palsson, który zdobył 21 punktów. Podobnie jak koledzy był nieskuteczny z gry (5/13), ale dorzucił 10 punktów z linii rzutów wolnych. Trzeba też uważać na najlepszego strzelca Martina Hermannssona, który turniej zaczął od siedmiu punktów, czterech asyst, ale też aż sześciu strat. Ten 22-latek w poprzednim sezonie był jednym z najlepszych strzelców francuskiej drugiej ligi.

-Mają bardzo niski skład, co sprawia trudności w kryciu. Na pewno będą atakować Przemka Karnowskiego, ale to są też nasze przewagi. Jesteśmy silniejsi pod koszem, mamy szerszy skład i więcej doświadczonych zawodników - mówi Juć.

W ostatnich dwóch latach Polacy dwa razy mierzyli się z Islandczykami w turniejach towarzyskich i dwa razy wygrali. W 2015 roku przed EuroBasketem w Bydgoszczy zwyciężyli 80:65, przed rokiem pokonali rywali 82:71. Teraz też trudno sobie wyobrazić inny wynik niż zwycięstwo Biało-Czerwonych. Początek meczu o godz. 12.45.

Zobacz wideo