Koszykówka. Polska przegrała sprawdzian z Izraelem

W pierwszym meczu towarzyskiego turnieju w Legionowie reprezentacja Polski przegrała z Izraelem 74:77 (20:18, 22:19, 18:22, 14:18). Po 12 punktów dla Biało-Czerwonych rzucili Mateusz Ponitka i Adam Waczyński.

Turniej w Legionowie jest ostatnim sprawdzianem polskich koszykarzy przed rozpoczynającymi się 31 sierpnia mistrzostwami Europy. Pierwszego dnia turnieju Polacy zmierzyli się z rywalem najtrudniejszym - Izraelem. W piątek zmierzą się z Wielką Brytanią (godz. 18), a w sobotę z Węgrami (godz. 18).

Z Izraelem Polacy grali dobrze przez trzy kwarty, długo prowadzili, ale ani razu nie zbudowali większej przewagi. W czwartej kwarcie Izrael zaczął trafiać, Polakom piłka do kosza wpaść nie chciała. Zaczęły się straty, w ważnym momencie dwa rzuty wolne spudłował Damian Kulig. W ostatnich 15 sekundach mogli jeszcze ten mecz wygrać, ale swoich rzutów z dystansu nie trafili Damiana Kuliga i Adama Waczyńskiego. Izrael zwyciężył 77:74.

-Przegraliśmy wygrany mecz. Graliśmy całkiem dobrze, ale nie mogliśmy odskoczyć rywalom na więcej niż pięć punktów. Mieliśmy słabą skuteczność za trzy, mimo tego mieliśmy aż 17 asyst. Walczyliśmy agresywnie o zbiórki, ale żeby wygrywać, musimy poprawić skuteczność - mówił po meczu Waczyński.

-Izrael to dobry i doświadczony zespół. Ich system gry jest trudny do zatrzymania i rozpracowania, grają bardzo niestandardową koszykówkę. Mieliśmy szansę na wygraną, ale w końcówce w ataku nie byliśmy tak skuteczni, jak tego potrzebowaliśmy. Nie trafialiśmy rzutów wolnych, nie trafialiśmy z gry, były straty - mówił Taylor.

Kontuzja Slaughtera, Ponitka jako rozgrywający

Najwięcej punktów dla reprezentacji Polski rzucili Mateusz Ponitka oraz Waczyński - po 12. Ten pierwszy był skuteczniejszy w pierwszej połowie, a przez część meczu pełnił rolę rozgrywającego, bo w zespole zabrakło kontuzjowanego A.J Slaughtera. Uraz naturalizowanego Amerykanina nie jest groźny, ale nie wiadomo, czy jeszcze w turnieju zagra.

-A.J. ma drobną kontuzję. Nie chcemy ryzykować, ze coś mu się stanie. Przechodzi zabiegi i może będzie gotowy do gry w piątek i sobotę, ale nie będziemy niczego przyspieszać. Będziemy bardzo ostrożni. Najważniejsze jest, żebyśmy byli zdrowi pojechali na mistrzostwa Europy - tłumaczył trener Mike Taylor.

Szkoleniowiec był zadowolony z tego, jak z obowiązków prowadzenia gry wywiązywał się Ponitka. - To było dla nas ważne, by sprawdzić Mateusza w tej roli i przygotować go do tego, co będzie na ME. Jestem zadowolony z tego jak zagrał - mówił Taylor.

Ponitka do 12 punktów dołożył dziewięć zbiórek (najwięcej w zespole) oraz pięć asyst (tyle samo miał Łukasz Koszarek)

11 punktów i trzy zbiórki miał Przemysław Karnowski. Z potężnym polskim środkowym rywale radzili sobie tylko wtedy, gdy go podwajali lub faulowali. Karnowski z podwojeniami radził sobie przyzwoicie, oddawał piłkę na obwód, dawał szansę kolegom na punkty. - On robi wielką różnicę w  naszej grze, jesteśmy dzięki niemu o wiele efektywniejsi. Świetnie kreuje rzuty dla kolegów, świetnie podaje na obwód. Bardzo pomaga naszemu zespołowi - komplementował go Taylor.

10 punktów i sześć zbiórek miał Damian Kulig, 7 punktów dorzucił rezerwowy Przemysław Zamojski, a 6 punktów miał Aaron Cel.

Najwięcej punktów dla Izraela rzucił Omri Caspi - 15, a po 12 punktów mieli Gal Mekel, Lior Eliyahu i Richard Howell.

Polska - Izrael 74:77 (20:18, 22:19, 18:22, 14:18)

Polska:  Waczyński 12 (1), Ponitka 12, Kulig 10 (2), Cel 6, Koszarek 5 (1) oraz Karnowski 11, Zamojski 7 (1), Gielo 5 (1). Hrycaniuk 4, Skołowski 2, Gruszecki 0

Ferdinando de Giorgi w "Wilkowicz Sam na Sam": Włosi i Polacy są do siebie podobni. Gdy chcemy coś zrobić dobrze, to potrafimy. Ale w wymyślaniu wymówek też jesteśmy świetni