Waldemar Łuczak: Ile zarobiliśmy w lidze VTB? Więcej, niż rok temu

- VTB to jedyna liga, w której można zarobić. Szkoda, że nie udało nam się awansować do fazy play-off, bo wtedy profity byłyby jeszcze większe, ale i tak nie narzekamy, nic nie dołożyliśmy - mówi prezes PGE Turów Zgorzelec Waldemar Łuczak.

Grzegorz Kubicki: W porównaniu z poprzednim rokiem - jedna pozycja wyżej w tabeli i dwa zwycięstwa więcej. Jest pan zadowolony z waszego drugiego sezonu w lidze VTB?

Waldemar Łuczak: Umiarkowanie. Co prawda wygraliśmy więcej spotkań i byliśmy bliżej awansu do fazy play-off, ale ostatecznie tego awansu nie udało się wywalczyć. A taki był nasz cel.

Czego wam zabrakło?

Dlaczego zdecydowaliście się na drugi z rzędu sezon w VTB, dlaczego warto grać w tej lidze?

- VTB to jedyne rozgrywki w Europie, w których grę w ogóle rozpatrywaliśmy. Nie mogliśmy zagrać w Eurolidze, a gra w Eurocupie nie za bardzo nas interesowała. Co prawda nowa formuła tych rozgrywek jest całkiem ciekawa, ale poziom drużyn jest mocno zróżnicowany i woleliśmy VTB.

A czynnik finansowy?

- Też miał znaczenie. Przecież VTB to jedyna liga, w której można zarobić. Szkoda, że nie udało nam się awansować do fazy play-off, bo wtedy profity byłyby jeszcze większe, ale i tak nie narzekamy, nic nie dołożyliśmy. W lidze VTB nie płaci się za sędziów, nie ma wpisowego, do tego dochodzą premie dla drużyn. To dla wszystkich klubów świetne rozwiązanie.

Ile zarobiliście na grze w VTB?

- Więcej niż rok temu.

Zagracie w VTB także w przyszłym sezonie czy najpierw, zanim podejmiecie decyzję, chcecie poczekać na rozstrzygnięcia w lidze polskiej?

- Zobaczymy. Liga VTB wchodzi w decydującą fazę, nas czeka play-off w lidze polskiej. Musimy poczekać na rozstrzygnięcia, zobaczymy, jak nam pójdzie, zobaczymy, jakie będą możliwości i oferty. Nie wykluczamy gry w kilku rozgrywkach jednocześnie, ale na jakiekolwiek decyzje trzeba poczekać.