NBA. Suns wygrali z Jazz, końcówka dla Nasha

Marcin Gortat rzucił 11 punktów i miał siedem zbiórek, a jego Phoenix Suns pokonali po raz trzeci w sezonie Utah Jazz 102:101. Zwycięstwo Suns zapewnił Steve Nash, który rzucił siedem z ostatnich dziewięciu punktów zespołu.

SPORT.PL na FACEBOOK-u - wejdź na nasz profil, zostań fanem. Komentuj, dyskutuj, radź ?

Gortat ze swojej gry nie może być do końca zadowolony. Polak dobrze współpracował ze Stevem Nashem, po dwójkowych akcjach z Kanadyjczykiem zdobywał punkty, ale już rzuty z półdystansu trafiał w kratkę. Mecz zakończył z 11 punktami (5/10 z gry, 1/2 z linii rzutów wolnych). Miał też siedem zbiórek, dwie asysty, blok, przechwyt, ale także dwie straty i cztery faule. A to wszystko w niemal 36 minut.

Gortat miał jednak spore problemy w obronie z Alem Jeffersonem, który rozgrywał swój najlepszy mecz w sezonie. Środkowy Jazz zdobył 32 punkty, miał 10 zbiórek i był nie do zatrzymania. Wykorzystywał to, że Gortat, ale też Robin Lopez, odpuszczają go na piątym, szóstym metrze i trafiał z półdystansu. Dobrze grał także bliżej kosza, gdzie po różnych manewrach zdobywał punkty.

Jazz walczyli z Suns jak równy z równym, żadna z drużyn nie potrafiła odskoczyć na kilkanaście punktów, a w końcówce decydowały detale. Suns znów mieli problem w czwartej kwarcie. Jazz rozpoczęli ostatnie 12 minut od serii 16:5 i wyszli na prowadzenie 89:81. Gospodarzy poderwał Mickael Pietrus - Francuz zdobył osiem z kolejnych 11 punktów Suns, a w końcówce sprawę załatwił Steve Nash, który zdobył siedem z dziewięciu ostatnich punktów zespołu.

Zwycięstwo Suns nie przyszło jednak łatwo. Jeszcze dziewięć sekund przed końcem Jazz mogli wygrać mecz. Tylko jeden rzut wolny trafił Channing Frye, a goście mieli piłkę. Ale Suns się wybronili. Najpierw mądry, taktyczny faul popełnił Grant Hill, a trzy sekundy przed końcem piłkę pod koszem zgubił Paul Millsap, przechwycił ją Nash i przypieczętował zwycięstwo swojej drużyny z linii rzutów wolnych. Tuż przed końcową syreną z rogu trójkę trafił C.J. Miles, ale Jazz zabrakło już czasu by dogonić Suns.

Najlepszy mecz w karierze zagrał Channing Frye. Zaczął od siedmiu celnych rzutów, w całym spotkaniu trafił pięciokrotnie z dystansu (w tym ważne trójki w czwartej kwarcie), zdobył w sumie 31 punktów (rekord kariery) i miał 11 zbiórek, jednak jego pudło z linii rzutów wolnych mogło kosztować Suns zwycięstwo.

Tradycyjnie dobry mecz zagrał Nash, który zapisał na swoim koncie 20 punktów i 14 asyst, do tego był bezbłędny w końcówce. Minieksplozję formy miał Mickael Pietrus - Francuz w czwartej kwarcie poderwał swój zespół do walki i po jego serii punktowej Suns objęli prowadzenie, którego nie oddali już do samego końca. Pietrus zakończył mecz z 11 punktami.

Jazz, którzy z powodu kontuzji zagrali tylko w dziewięcioosobowym składzie, zabrakło przede wszystkim dobrej gry Derona Williamsa. Rozgrywający trafił tylko dwa z 11 rzutów z gry i miał aż sześć strat - w końcówce forsował akcje, które nie przynosiły rezultatu i w efekcie Jazz nie wygrali jeszcze meczu odkąd zespół opuścił Jerry Sloan.

Dla Suns było to siódme zwycięstwo w ostatnich dziewięciu meczach. Zespół z Phoenix z bilansem 27-26 nadal zajmuje dziesiąte miejsce w Konferencji Zachodniej. Na ósmym, gwarantującym grę w play-off są Jazz (31-25), którzy przegrali cztery z ostatnich pięciu meczów. Suns wygrali w tym sezonie wszystkie mecze z Jazz - taka sytuacja ma miejsce po raz pierwszy od 28 lat.

Suns kolejny mecz zagrają tuż przed przerwą na Weekend Gwiazd. W czwartek ich rywalem będą Dallas Mavericks.

Gortat w życiowej formie. Takiego okresu jeszcze nie miał w karierze

Marcin Gortat wciąż bez 1000 punktów w NBA

Więcej o: