NBA. Suns wygrali z Warriors, Gortat ograniczony

Phoenix Suns pokonali na wyjeździe Golden State Warriors104:92. Marcin Gortat był bliski ósmego double-double w sezonie - mecz zakończył z ośmioma punktami i dziewięcioma zbiórkami.

Warriors znaleźli sposób na ograniczenie ofensywnych poczynań Gortata. Dobrze zacieśniali strefę podkoszową czym znacząco ograniczyli możliwość grania przez Polaka dwójkowych akcji ze Stevem Nashem. Ograniczony przez Warriors Gortat zagrał przeciętny mecz. W ataku nie mógł się do końca odnaleźć, podejmował nie zawsze dobre decyzje, ale też nie miał zbyt wielu okazji do indywidualnych akcji, ale Suns świetnie wykorzystywali otwarte pozycje dalej od kosza. Dwukrotnie został zablokowany przez rywali, trafił połowę ze swoich rzutów (4/8) - w sumie zdobył osiem punktów i miał solidne dziewięć zbiórek. Miał też przechwyt i trzy faule w 21 minut jakie spędził na parkiecie.

Centralną postacią Suns w meczu z Warriors był obchodzący 37 urodziny Nash. Kanadyjczyk zaczął mecz od siedmiu asyst, a w końcówce trafił bardzo ważną trójkę, która pozwoliła zatrzymać pogoń rywali i wygrać gościom mecz. Nash zakończył mecz 14 punktami i 15 asystami i stał się 11 zawodnikiem w historii ligi, który w barwach jednego zespołu zaliczył sześć tysięcy asyst.

Suns wysoko prowadzili już od pierwszej kwarty. Po trzech minutach było już 13:4, a na początku drugiej kwarty po serii punktów obchodzącego 29 urodziny Mickaela Pietrusa (trafił trzy razy z dystansu, zdobył 11 z 13 pierwszych punktów zespołu w tej części meczu), Suns powiększyli przewagę do 20 punktów (43:23).

Gracze z Arizony długo utrzymywali przewagę, pilnowali bezpiecznej zaliczki, ale w ich grze coś się zacięło. Po punktach Monta Ellisa i Reggie Williamsa jeszcze w trzeciej kwarcie przewaga Suns zmniejszyła się do 14 punktów (89:75), a w czwartej kwarcie gospodarze zbliżyli się jeszcze bardziej. Zespół z Arizony przez niespełna osiem minut tej części meczu rzucili zaledwie cztery punkty (z czego dwa po punktach Gortata), rywale aż 13.

Sześć minut przed końcem Warriors po punktach Stephona Curry'ego po raz pierwszy od trzeciej minuty meczu mieli stratę mniejszą niż 10-punktową. Chwilę później po rzutach Monty Ellisa zaliczka Suns stopniała zaledwie do pięciu punktów (93:88), ale dwie bomby z dystansu, jedna Frye'a i jedna Nasha oraz dwa punkty z ponad sześciu metrów pozwoliły trzy minuty przed końcem meczu odetchnąć graczom z Arizony.

Frye był najlepszym strzelcem Suns - zdobył 19 punktów, miał też 11 zbiórek. 18 punktów dołożył weteran Grant Hill, a w sumie sześciu zawodników z Arizony zdobyło 10 lub więcej punktów.

Suns udało się zatrzymać ofensywę Warriors. Jeden z najszybciej grających zespołów w lidze, zdobywający mnóstwo punktów w poniedziałek rzucił tylko 92. Gracze Golden State trafili tylko dwa z 18 rzutów z dystansu. Najwięcej dla Warriors - 21 punktów zdobył Ellis, ale przez cały mecz katastrofalnie pudłował (5/17 z gry).

Suns dzięki temu zwycięstwu mają bilans 24. zwycięstw i 25. porażek. W Konferecji Zachodniej daje im to dziesiąte miejsce, na ósmym gwarantującym grę w play-off są Portalnd Trail Blazers (bilans 28-24), którzy w poniedziałek pokonali Chicago Bulls. Warriors są na 12. lokacie na zachodzie (22-28).

Już w nocy z czwartku na piątek polskiego czasu Suns znów zagrają z Warriors, ale w Phoenix. Początek meczu o godz. 3, transmisji nie zaplanowała żadna telewizja. Dzień później Suns zagrają na wyjeździe z Utah Jazz.

Gortat gwiazdą tygodnia

Jeden ze sponsorów drużyny z Phoenix - Arizona Lottery co tydzień wybiera spośród graczy Suns jej zdaniem gwiazdę ostatnich siedmiu dni. Tym razem wybór padł na Marcina Gortata, który w poprzednim tygodniu notował średnio 18 punktów i 10 zbiórek na mecz przy 61-procentowej skuteczności.

NBA. Grant Hill dla Gazety. Bardziej Magic niż Jordan ?

Więcej o: