NBA. Znów wygrana Suns, Gortat znów najlepszy

Marcin Gortat zdobył 19 punktów i miał 11 zbiórek, a Phoenix Suns pokonali osłabionych Milwaukee Bucks 92:77. To ich trzecia wygrana z rzędu, trzeci mecz Polaka z double-double i trzeci, w którym był najlepszym strzelcem spotkania.

- Staram się walczyć, grać twardo i robić wszystko, żeby drużyna wygrywała - mówił Gortat tuż po meczu, stojąc na boisku w hali US Airways Center. Polak został wybrany MVP spotkania, więc udzielał wywiadu na żywo, dla kibiców na trybunach. Kilkanaście minut później, już w szatni, Gortat mówił: - Nie ma co się podniecać tą wygraną.

Rzeczywiście, ekscytacja jest zbędna. Bucks, przeciętny zespół Konferencji Wschodniej, przyjechali do Phoenix poobijani i ostatecznie nie wystawili do spotkania środkowego Andrewa Boguta i podkoszowego Drew Goodena. Wracający do gry po urazach Brandon Jennings i John Salmons grali niewiele.

Suns byli faworytami i po trzech kwartach zanosiło się na ich wysokie zwycięstwo - do przerwy gospodarze wygrywali 52:31, a w połowie trzeciej kwarty nawet 62:37. Na początku ostatniej kwarty Suns popełnili jednak kilka błędów i Bucks zmniejszyli straty do dziewięciu punktów (67:76 na osiem minut przed końcem).

Tajemnica świetnej formy Gortata: długa gra i Steve Nash

 

Zdenerwowany trener gospodarzy Alvin Gentry wziął dwie szybkie przerwy na żądanie, a po drugiej z nich wprowadził z powrotem na boisko Steve'a Nasha, który po wypracowaniu wysokiej przewagi miał już tylko odpoczywać. 37-letni weteran, który miał w środę dziewięć punktów, 13 asyst, ale i dziewięć strat, w kluczowym momencie zagrał bardzo dobrze - poprowadził Suns do zrywu 8:2, w którym błyszczał także inny weteran Grant Hill.

- W tej lidze nikt nigdy nie wywiesi białej flagi - denerwował się Gentry po meczu. - Pamiętacie, jak rok temu Chicago Bulls prowadzili z Sacramento Kings różnicą 35 punktów, a mimo to przegrali? - pytał trener Suns.

Gortat mówił: - Najważniejsza jest wygrana. Moje zdobycze? Jestem na siebie wkurzony, za te kilka spudłowanych rzutów i zepsutych akcji - przyznał 27-letni środkowy.

Polak grał z Bucks przez 34 minuty - rzucił 19 punktów (8/13 z gry i 3/5 z wolnych), miał 11 zbiórek i dwa bloki. To jego trzecie kolejne double-double.

Gortatowi pomógł fakt, że nie grał przeciwko niemu Bogut - Australijczyk, jeden z najlepiej broniących środkowych w lidze, w poniedziałek stłukł sobie kolano w wyjazdowym meczu z Los Angeles Clippers. Środowy, poranny trening, skończył siedząc na ławce z ogromnym lodowym opatrunkiem na kolanie.

Kiedy 45 minut przed meczem Gentry'emu przyniesiono kartkę z pierwszymi piątkami obu drużyn, trener Suns zerknął na skład Bucks i mruknął. - O, ciekawe. Umieścili Boguta na liście nieaktywnych... Może nie chciał grać patrząc ostatnio na Gortata? - rzucił żartem trener Suns.

Polak w trzecim kolejnym spotkaniu był czołowym graczem Suns, ale trochę gorzej wychodziła mu współpraca z Nashem - w trzeciej kwarcie Polak za ciasno zagrał akcję z zasłoną, Nash tracił piłkę, a potem miał pretensje do Gortata.

Suns wygrali trzeci mecz z rzędu, mają bilans 23-24 i gonią Portland Trail Blazers w walce o ósme miejsce w Konferencji Zachodniej, które premiowane jest awansem do play-off. W piątek drużyna z Phoenix podejmie u siebie silny zespół Oklahoma City Thunder.

Ile Gortata jest w Gortacie? 

Więcej o: