NBA. 25 punktów Gortata! Suns pokonali Hornets

Dwa dni po świetnym meczu z Boston Celtics (19 punktów i 17 zbiórek) Marcin Gortat znów pobił swój rekord w NBA - w zaledwie 24 minuty rzucił aż 25 punktów z New Orleans Hornets. Polak trafił aż dziewięć z 10 rzutów z gry i wszystkie siedem wolnych. Miał też 11 zbiórek, a Suns pokonali wyżej notowanych Hornets 104:102.

Zobacz akcje Gortata w meczu z Hornets na Z Czuba.tv ?

16, 19, 25 - tyle punktów zdobywał w ostatnich meczach Gortat. W trzech kolejnych spotkaniach wyrównywał albo poprawiał swój rekord w NBA. - Gra świetnie. Stawia zasłony, potem się odwraca, łapie piłkę, trafia do kosza, a ja staram się robić wszystko, aby ułatwić mu grę - mówił o Polaku rozgrywający Suns Steve Nash.

29 sekund przed końcem meczu schodzącego z boiska Gortata pożegnała głośna owacja - Suns prowadzili 104:96, a Polak znów był bohaterem meczu. I choć w ostatnich sekundach fatalne straty gospodarzy pozwoliły Hornets zbliżyć się na dwa punkty, to zespół Gortata jednak obronił wygraną.

"Polish Hammer" zagrał znakomicie w drugiej połowie, w której zdobył aż 21 punktów i zebrał osiem piłek. Znów trafiał na różne sposoby, choć głównie po widowiskowych akcjach z zasłonami. Dostawał świetne podania od Nasha (aż 15 asyst), ale także od Granta Hilla czy nieopierzonego Zabiana Dowdella, który zastępował kontuzjowanego Gorana Dragicia.

Kiedy Gortat wszedł na boisko w trzeciej kwarcie, Suns prowadzili 72:70. Polak zdobył wówczas siedem punktów z rzędu, z czego dwa potężnym wsadem nad faulującym go Quincym Pondexterem. Akcja była trzypunktowa, bo Gortat wykorzystał także rzut wolny.

Wykorzystywał zresztą każdą okazję do zdobycia punktów - Polak miał 7/7 z wolnych, trafił też dziewięć pierwszych rzutów z gry. Pomylił się dopiero dwie i pół minuty przed końcem meczu, kiedy jego rzut spod kosza zablokował Willie Green.

W czwartej kwarcie, kiedy Polak zdobywał kolejne punkty i zbierał piłki, kibice w US Airways Center momentami szaleli na jego punkcie. I doceniali małe rzeczy - po zbiciu piłki do rozgrywającego po jednym z niecelnych rzutów Suns i umożliwienie drużynie zagrania kolejnej akcji, Gortat dostał brawa większe niż po większości rzutów.

Początek spotkania był jednak dla Gortata bardzo nieudany, bo Polak szybko popełnił dwa przewinienia i wrócił na ławkę. Pierwsze punkty zdobył dopiero w ostatniej minucie pierwszej połowy. - Jestem dumny z tego, że mimo trudnego początku zagrałem dobre spotkanie - mówił Gortat po meczu.

Suns zaczęli mecz nieźle, znów aktywnie grał środkowy Robin Lopez, który po sześciu minutach miał sześć punktów i pięć zbiórek, a gospodarze prowadzili 15:8. Dziewięć punktów po pierwszej kwarcie miał na koncie Vince Carter.

Rezerwowi Hornets z Greenem i Marcusem Thorntonem na czele wyprowadzili jednak Hornets na aż 10-punktowe prowadzenie w drugiej kwarcie. Bardzo dobrze grał też Emeka Okafor, ale środkowy gości w końcówce pierwszej połowy doznał kontuzji i nie wrócił już na boisko.

To ułatwiło zadanie Gortatowi, który miał przeciwko sobie nieco słabszych obrońców. - To nie jest nasz problem, że Okafor musiał zejść z boiska. Taka jest NBA, kontuzje się zdarzają. My cieszymy się z tego, że w drugim kolejnym meczu pokonaliśmy bardzo silnego rywala - mówił trener Suns Alvin Gentry.

W końcówce drugiej kwarty za trzy trafili Hill, Carter i Channing Frye, a na początku drugiej połowy sygnał do ataku dał Nash, który zdobył pięć punktów, a potem znakomicie rozgrywał. Seria punktów Gortata dała Suns większe prowadzenie, które gospodarze roztrwonili dopiero w końcówce.

Po zejściu Gortata gospodarze popełnili dwie straty wybijając piłkę zza linii końcowej i bocznej, a na dodatek sfaulowali Chrisa Paula przy rzucie za trzy. 10 sekund przed końcem goście mieli piłkę i szansę na wyrównanie, ale rzut spod kosza Thorntona w ostatniej chwili zablokował Hill, a rozpaczliwa próba Paula za trzy była bardzo niecelna.

Gortat w drugim kolejnym meczu był najlepszym strzelcem Suns. 16 punktów zdobył Hill, 12 dodał Carter, 11 Frye, a po 10 rzucili Nash i Lopez. W Hornets najskuteczniejszy był Chris Paul, który zdobył 26 punktów i miał 12 asyst.

Drużyna z Phoenix po dwóch wygranych z rzędu ma bilans 22-24 - jest na 10. miejscu w Konferencji Zachodniej, ale goni Memphis Grizzlies (24-24) i Portland Trail Blazers (25-22). Do play-off awansuje osiem zespołów.

- Przed przerwą na Mecz Gwiazd chcemy mieć dodatni bilans - powiedział Gentry. W środę Suns grają u siebie z Milwaukee Bucks (19-26) z Andrewem Bogutem w składzie.

Celtics upokorzyli Lakers w Los Angeles ?

Więcej o: