NBA. Gortat w raju dla kibiców

Phoenix leży na skraju pustyni, ale sportowo należy do najsilniejszych miast w USA. Obecny sezon nie jest jednak dobry dla jego drużyn, w tym Suns Marcina Gortata.

Więcej wrażeń i zdjęcia z Phoenix - na blogu autora ?

Grudniowy transfer Polaka natychmiast obwołano dużą szansą dla 27-letniego środkowego. W Orlando Magic grywał tylko jako zmiennik Dwighta Howarda, w Suns swoje osiągnięcia już podwoił (minuty, punkty, zbiórki) i spisuje się coraz lepiej. Stracił jednak szansę na sukcesy drużynowe w najbliższych latach.

W Orlando w każdym z trzech poprzednich sezonów Gortat grał w play-off, w 2009 roku występował w finale NBA (Magic przegrali z Los Angeles Lakers 1:4). Budowany wokół Howarda zespół od trzech lat nie kryje mistrzowskich ambicji.

Suns są natomiast drużyną, która zbliża się do końca ery rozpoczętej w 2004 roku, kiedy do Phoenix wrócił znakomity rozgrywający Steve Nash. W sześć lat Suns trzykrotnie grali w finale Konferencji Zachodniej i byli jedną z najbardziej efektownych drużyn NBA.

Drużyna powoli się jednak rozpada - odeszli m.in. widowiskowo grający Shawn Marion i Amare Stoudemire, eksperymenty z weteranami (Shaquille O'Neal, Hedo Turkoglu) okazały się nieudane. Wymiana z Orlando to kolejny sygnał, że Suns idą w stronę przebudowy, tym bardziej że raczej prędzej niż później kariery zakończą liderzy - 37-letni Nash i 38-letni Grant Hill.

Poziomem drużyny koszykarskiej Phoenix od Orlando odstaje, ale sportową ofertą bije je na głowę. Stolica Arizony to jedno z 13 miast USA, które ma kluby w czterech najważniejszych ligach - to Suns, Arizona Cardinals (futbolowa NFL), Arizona Diamondbacks (baseballowa MLB) i Phoenix Coyotes (hokejowa NHL). Orlando - miasto znacznie mniejsze niż Phoenix - oferuje tylko Magic.

Najpopularniejsi w stolicy Arizony są Cardinals - najstarszy klub zawodowy w USA, choć powstał w Chicago, a do Phoenix trafił z St. Louis w 1988 roku. To jedyna drużyna z Phoenix, z którą nie był związany Jerry Colangelo - postać wybitna nie tylko w Arizonie, lecz w całej Ameryce.

W 1968 roku 29-letni Colangelo został zatrudniony przez powstałych właśnie Suns - do Phoenix przyjechał z 300 dolarami w kieszeni, po 20 latach stał na czele grupy biznesmenów, która kupiła klub za 44,5 mln. Suns mieli już wówczas za sobą finał NBA w 1976 roku, ale i skandal narkotykowy z udziałem swoich koszykarzy w połowie lat 80. Transfery Colangelo (m.in. sprowadzenie Charlesa Barkleya) dały Suns znakomitą pierwszą połowę lat 90., kiedy zespół znów grał w finale.

W 1996 roku Colangelo maczał palce w sprowadzeniu hokeistów Winnipeg Jets do Arizony (zmienili nazwę na Phoenix Coyotes) i pracował nad budową drużyny baseballowej. Diamondbacks w MLB pojawili się w 1998 roku i już po trzech latach rywalizacji pokonali w finale New York Yankees, zdobywając "najszybsze" mistrzostwo w historii lig zawodowych i jedyny dotychczas tytuł dla Phoenix.

W 2004 roku Colangelo sprzedał Suns (Robertowi Sarverowi za 401 mln) i pozbył się kontrolnego pakietu w Diamondbacks. Świetny menedżer został człowiekiem odpowiedzialnym za odbudowanie reprezentacji USA - złote medale z igrzysk w Pekinie i mistrzostw świata z 2010 roku w Turcji wskazują, że mu się udało.

Ekipy z Phoenix są ostatnio w odwrocie - Cardinals i Diamondbacks nie awansowali do play-off, problem będą z tym mieli także Suns. Nieźle trzymają się Coyotes, ale ci mieli ostatnio wielkie kłopoty finansowe. W 2009 roku klub kupiła liga NHL, aby uchronić go przed bankructwem - i dopiero niedawno znalazła nowego właściciela.

Inne sportowe atrakcje Phoenix? Dwa wyścigi NASCAR w roku (w latach 1989-91 Grand Prix Formuły 1) i wiele dobrych drużyn uczelnianych - np. Uniwersytet Arizona w ostatnich latach dostarczył najwięcej koszykarzy do draftu NBA. I niewykluczone, że w najbliższych sezonach Suns będą musieli budować zespół od nowa właśnie w oparciu o takich graczy.

"Przeprowadzka do Phoenix to zmiana na plus" - mówi Gortat ?

Więcej o: