NBA. Jak Phoenix Suns uczczą urodziny Vince'a Cartera?

Po powrocie z wyjazdowego tournee po wschodzie USA Phoenix Suns podejmują w środę Charlotte Bobcats. Phoenix liczy na dwa przełamania - serii dwóch porażek i Vince'a Cartera, który miał ostatnio jeden z najgorszych momentów w karierze.

Więcej wrażeń i zdjęcia z Phoenix - na blogu autora ?

Carter, który w grudniu m.in. razem z Marcinem Gortatem przeszedł do Suns z Orlando Magic, a w środę kończy 34 lata, miał być w Phoenix głównym strzelcem. Styczeń zaczął bardzo dobrze, w zwycięskim meczu z New York Knicks zdobył aż 29 punktów i przekroczył granicę 20 tys. w NBA, ale potem opadł z sił.

W czterech ostatnich spotkaniach Carter zdobywał średnio zaledwie po 7,5 punktu. Trafił tylko 10 z 40 rzutów z gry, ledwie dwa razy wymusił faule rywali. Dziennik "Arizona Republic" zauważa w środowym wydaniu, że to najgorsza seria czterech spotkań w karierze Cartera.

- On musi grać bardziej agresywnie, ale z drugiej strony my musimy znaleźć sposób na częstsze wciąganie go w grę - mówi przed meczem z Bobcats trener Suns Alvin Gentry. Czy uda się to już w środę? W poniedziałkowym meczu w Filadelfii Carter doznał małego urazu kolana, na które w tym sezonie już narzekał, ale z drugiej strony nikt w Phoenix nie mówi, że rzucający Suns musi odpoczywać.

Mecz z Bobcats teoretycznie wygląda na łatwy dla Suns - drużyna z Charlotte ma bilans 18-25 (Suns 20-23), ale od czasu zmiany trenera (Larry'ego Browna zastąpił Paul Silas) wygrała dziewięć z 15 spotkań. We wtorek Bobcats wygrali 94:89 w Sacramento z Kings, gdzie Suns przegrali ostatnio po zawalonej końcówce - dokładnie takim samym wynikiem, 89:94.

21 punktów dla Bobcats rzucił Stephen Jackson, 13 punktów i 18 zbiórek dodał środkowy Kwame Brown. Spotkanie w Sacramento oglądał na żywo właściciel Bobcats Michael Jordan. Kto wie, może pojawi się także w Phoenix?

Suns będą chcieli podtrzymać serię zwycięstw na swoim boisku (wygrali cztery ostatnie spotkania) i zrewanżować się Bobcats za porażkę w ich hali 105:123 w połowie listopada. W tamtym spotkaniu nie zagrał jednak świetny rozgrywający Suns Steve Nash.

Mecze z Charlotte dobrze wspominać może Gortat, który był bardzo chwalony za cztery mecze przeciwko Bobcats w pierwszej rundzie zeszłorocznego play-off. Magic wygrali wówczas serię 4-0, ale każdy mecz był zacięty i trudny. Bobcats Browna mieli wówczas pod koszem trzygłową hydrę, bo Theo Ratliff, Nazr Mohammed i Tyson Chandler regularnie faulowali i prowokowali Dwighta Howarda. Dzięki temu Gortat grał więcej, a w meczu nr 3 wykonywał nawet kluczowe rzuty wolne w końcówce.

W środę Bobcats nie będą jednak tak mocni pod koszem - kontuzje wyłączyły z gry DeSaganę Diopa i Tyrusa Thomasa. Środkowi Suns - Gortat i Robin Lopez - będą rywalizować głównie z Brownem i Mohammedem.

Spotkanie Suns - Bobcats to także starcie drużyny, która jest trzecia w NBA pod względem zdobywanych punktów (Suns, 105,8), z trzecią od końca pod tym względem (Bobcats, 92,7). Wygra ten, kto narzuci swój styl gry.

"Przejście do Phoenix to zmiana na plus" - mówi Gortat w wywiadzie ?

Więcej o: