NBA. Sinusoida Suns trwa

Phoenix Suns przegrali drugi mecz z rzędu. W poniedziałek ulegli na wyjeździe Philadelphii 95:101. Marcin Gortat w ciągu dziesięciu minut miał dwa punkty i dwie zbiórki. Był to jego najkrótszy występ, od kiedy pojawił się w ekipie z Arizony.

Było to drugie spotkanie obu zespołów i ponownie lepsi byli koszykarze z Filadelfii. Niespełna cztery tygodnie temu zwyciężyli w Phoenix 123:110, w poniedziałek u siebie wygrali 105:95. - Znów mieliśmy za dużo strat, a grając tak w tej lidze nie możesz spodziewać się wygranej. Musimy lepiej chronić piłkę - powiedział po meczu trener Suns Alvin Gentry. Jego koszykarze mieli aż 16 strat i pozwolili zdobyć gospodarzom poniedziałkowego meczu 23 punkty po kontratakach.

Końcowy wynik nie oddaje przewagi Sixers. Gospodarze w trzeciej kwarcie momentami prowadzili nawet 22. punktami (87:65), ale seria 11 punktów z rzędu w końcówce meczu pozwoliła Suns zmniejszyć dystans. - Podkręcaliśmy tempo, bo wiedzieliśmy, że w końcu się zmęczą. Dobrze dzieliliśmy się piłką i nie oddawaliśmy zbyt szybkich rzutów, bo to woda na młyn dla Suns - powiedział Doug Collins, trener Sixers.

Gospodarzy do zwycięstwa poprowadził rezerwowy Thaddeus Young, który zdobył 24 punkty. O dwa mniej rzucił Elton Brand. Najskuteczniejszym graczem Suns był wchodzący z ławki Jared Dudley, który rzucił 23 punkty. Kompletnie niewidoczny był Vince Carter, który trafił tylko jeden z sześciu rzutów z gry i zdobył dwa punkty. Steve Nash miał 17 punktów, dziewięć asyst oraz pięć strat.

Marcin Gortat po trzech kolejnych meczach ze statystykami na poziomie double-double, zagrał zaledwie nieco ponad 10 minut (najkrócej odkąd jest w Suns), zdobył dwa punkty i miał dwie zbiórki. Polak na parkiecie był tylko w pierwszej połowie. Zaczął od dwóch pudeł spod kosza, a zakończył celnym rzutem z czterech metrów równo z syreną kończącą pierwszą połowę. W drugiej nawet na chwilę nie wyszedł na parkiet - Suns zdecydowali się obniżyć skład i gonić grających szybko i efektownie Sixers. Z marnym skutkiem. Straty do 10. punktów zmniejszyli dopiero w samej końcówce.

Robin Lopez, z którym Gortat walczy o minuty na parkiecie, też nie grał zbyt długo. W 14 minut zdobył sześć punktów (3/7 z gry) i miał pięć zbiórek.

Suns po wygraniu pięciu kolejnych meczów, przegrali dwa ostatnie. W tabeli Konferencji Zachodniej zajmują nadal dziesiątą lokatę (bilans 20-23), ale na plecach cały czas czują oddech grających w ostatnich tygodniach solidnie Houston Rockets oraz nieobliczalnych Golden State Warriors. Od miejsca gwarantującego udział w play-off Suns dzielą ich cztery wygrane.

Teraz przed zespołem z Arizony seria pięciu spotkań przed własną publicznością. Na początek, w środę zagrają z Charlotte Bobcats. Później kolejno do Phoenix przyjadą: Boston Celtics, New Orleans Hornets, Milwaukee Bucks oraz Oklahoma City Thunder.

Wszystko o Marcinie Gortacie w specjalnym dziale Sport.pl ?

Więcej o: