NBA. Dobre mecze Gortata. Maszyna ruszyła

Takiego Marcina Gortata w NBA jeszcze nie oglądaliśmy - polski środkowy w trzech kolejnych meczach zdobywał ponad 10 punktów i zbiórek. - Powiedziałem sobie, że teraz nie mogę schrzanić - tłumaczy odmianę Polak.

"Najpierw powoli, jak żółw ociężale, ruszyła maszyna po torach ospale. Szarpnęła wagony i ciągnie z mozołem i kręci się, kręci się koło za kołem. I biegu przyspiesza, i gna coraz prędzej, i dudni, i stuka, łomoce i pędzi..." Fragment "Lokomotywy" Juliana Tuwima świetnie pasuje do początków w Phoenix.

Polak zaczął łomotać - 16 punktów i 12 zbiórek z Cleveland Cavaliers, 13 punktów i 14 zbiórek z Washington Wizards, 11 punktów i 13 zbiórek z Detroit Pistons. Skuteczność z gry - 62 proc. (15/24), z linii rzutów wolnych - 100 proc. (10/10). "Polish machine", jak lubi być nazywany Gortat, działa bez zarzutu.

Ostatnie występy Polaka wymazały z pamięci przełom grudnia i stycznia, w którym Gortat był ociężały i ospały - niezłe mecze przeplatał z bardzo słabymi, a Suns przegrywali większość spotkań. Drużyna z Phoenix słabo broniła, Gortat o zbiórki walczył bez pasji, w ataku pudłował łatwe rzuty.

Okolicznością łagodzącą było to, że i Suns, i Gortat uczyli się gry po transferze z udziałem sześciu graczy. Weterani drużyny - Grant Hill i Steve Nash, a także trener Alvin Gentry - otwarcie mówili o kłopotach ze zgraniem, z odpowiednim nastawieniem, z szukaniem nowego stylu gry. Mieli uwagi także do Gortata.

Osiem ostatnich spotkań może jednak sugerować, że Suns weszli na wyższy poziom, a Gortat znalazł swoje miejsce na boisku. "Słońca" wygrały sześć meczów, choć większość ze słabeuszami. Zespół znów jednak aktywnie walczy o play-off.

Gortat wreszcie gra agresywnie. Nie czeka już, aż piłka wpadnie mu w ręce, tylko skacze, wyłapując ją nad głowami rywali. W ataku wykorzystuje świetne podania Nasha, Hilla i Gorana Dragicia, bo wreszcie z impetem atakuje obręcz. Wsady, dobitki, długie dwutakty, a nawet skuteczne rzuty z półdystansu zastąpiły irytujące pudła spod kosza.

Skąd ta zmiana? - Staram się być zrelaksowany, ale grać bardzo fizycznie. Powiedziałem sobie, że teraz nie mogę schrzanić. Zagrałem kilka słabszych meczów, ale wiedziałem, że wkrótce wróci forma, będę lepiej grał i solidniej zbierał - mówił Gortat po zwycięstwie w Waszyngtonie. Kilka dni wcześniej Polak mówił o pracy nad zaufaniem drużyny i ostatnimi meczami mógł je sobie zaskarbić.

Dla Polaka nie ma znaczenia to, że jest rezerwowym. W pierwszej piątce wychodzi Robin Lopez, ale ostatnio spędza na boisku po kilkanaście minut i jest mniej produktywny niż Gortat. To jednak świadomy manewr Gentry'ego. - Obaj zaakceptowali swoje role, a taki schemat sprawił, że ostatnio wygrywaliśmy - mówił trener w Waszyngtonie.

Seria pięciu zwycięstw zakończyła się jednak w sobotę, choć jeszcze w czwartej kwarcie Suns prowadzili ze słabymi Pistons aż 15 punktami. W końcówce gospodarze wykorzystali jednak ofensywną niemoc drużyny z Phoenix i wygrali 75:74.

Suns z bilansem 20-22 zajmują 10. miejsce w Konferencji Zachodniej. Portland Trail Blazers, którzy są na ósmej, premiowanej awansem do play-off pozycji mają wynik 25-20. W poniedziałek Suns grają na wyjeździe z Philadelphia 76ers, a potem będą gospodarzami pięciu kolejnych spotkań.

Dlaczego Gortat jest rezerwowym? ?

Więcej o: