NBA. Weterani Suns w formie

107 lat w sumie mają Vince Carter, Grant Hill i Steve Nash. W poniedziałek trzech weteranów poprowadziło Phoenix Suns do wyjazdowego zwycięstwa nad New York Knicks 129:121. Marcin Gortat miał sześć punktów i siedem zbiórek, ale w kluczowych momentach siedział na ławce.

Sport.pl na Facebooku! Sprawdź nas ?

Dziesięć dni temu Knicks upokorzyli Suns. Zespół Mike'a D'Antoniego prowadzony przez byłego gracza Suns Amare Stoudemire'a wygrał w Arizonie aż 121:96. W poniedziałek zespół z Phoenix wziął rewanż - wygrał 129:121 i było to jego trzecie zwycięstwo z rzędu. Suns zagrają jeszcze cztery mecze na wyjeździe z zespołami z Konferencji Wschodniej. W środę ich rywalami będą Cavaliers, w piątek Wizards, dzień później Pistons, a wycieczkę na wschód zespół Gortata zakończy w poniedziałek w Filadelfii.

W poniedziałek do wygranej drużynę z Arizony poprowadziło trzech najstarszych zawodników - 38-letni Grant Hill, 36-letni i 33-letni Vince Carter. Ten ostatni w meczu z Knicks stał się 37. zawodnikiem w historii NBA, który w karierze rzucił ponad 20 tysięcy punktów. Carter nie tylko miał świetny mecz ofensywnie (rzucił 29 punktów), ale też włączył się w grę w obronie. Media w Arizonie krytykowały Cartera w ostatnich tygodniach za ten element gry, po meczu z Knicks nie będą miały się do czego przyczepić. Skrzydłowy zbierał (w sumie 12), walczył o bezpańskie piłki, dobrze krył obwodowych.

Hill zakończył mecz z 25. punktami i sześcioma zbiórkami, a Nash był bliski "wykręcenia" triple-double (15 punktów, 11 asyst, 8 zbiórek). Dobrze zaprezentował się też Channing Frye, który rzucił 18 punktów.

Mecz z Knicks był starciem dwóch ofensywnie nastawionych drużyn, lepiej trafiali goście z Arizony, którzy mieli niemal 50 procent skuteczności z gry i wykorzystali 11 z 21 rzutów za trzy punkty. Kluczem do utrzymania wypracowanej w trzeciej kwarcie przewagi, było obniżenie składu. Trener Alvin Gentry, wobec przeciętnej postawy swoich centrów, na ostatnie 12 minut wyszedł bez klasycznego środkowego, za to ze skocznymi i walecznymi Fryem i Warrickiem. Suns poszli z Knicks na wymianę ciosów, która tym razem zakończyła się dla nich szczęśliwie.

Marcin Gortat znów zaczął mecz na ławce. Polak zagrał 19 minut, zdobył sześć punktów, miał siedem zbiórek, dwie asysty, przechwyt i trzy razy faulował. Gortat dobrze zaczął, miał serię punktową na początku drugiej kwarty, ale potem się pogubił. Kilka razy spóźnił się w obronie, pudłował spod samego kosza w ataku (3/7 z gry). Rywalizujący z Polakiem o minuty na parkiecie Robin Lopez zagrał bardzo podobnie - w 16 minut rzucił 12 punktów, ale miał tylko dwie zbiórki. Obaj słabo radzili sobie ze Stoudemire'm, który zdobył w poniedziałek aż 41 punktów. To dlatego w ostatniej kwarcie trener Gentry nie zdecydował się wpuścić na parkiet żadnego z nich.

Specjalne buty Suns

- To dla mnie wielki zaszczyt, że będę mógł zagrać w Dzień Martina Luthera Kinga, to jeden z moich bohaterów - napisał na Twitterze Mickael Pietrus, który ostatecznie nie wyszedł na parkiet. Na 25. rocznicę ustanowienia Dnia Martina Luthera Kinga, NBA zaplanowała aż 13 meczów, w tym spotkanie w Nowym Jorku. Gracze Suns tej okazji zagrali w specjalnie przygotowanych przez firmę Nike czarno-złotych butach.

Czytaj relację z meczu Knicks - Suns ?

Więcej o: