NBA. Jak oceniać Marcina Gortata?

- W Phoenix Suns nie gra ani lepiej, ani gorzej niż w Orlando Magic. Nie olśniewa indywidualnymi akcjami, nie dominuje w walce o zbiórki, ale też nie zawodzi i dobrze wywiązuje się ze swoich zadań. Najważniejsze, że gra więcej - pisze o Marcinie Gortacie Łukasz Cegliński z ?Gazety Wyborczej?.

W środę Polak zdobył 12 punktów i miał dziewięć zbiórek w meczu z mistrzem NBA Los Angeles Lakers. Suns walczyli, ale przegrali 95:99. Gortat po raz pierwszy wyszedł w pierwszej piątce zespołu z Phoenix, grał najdłużej z całej drużyny, przez prawie 35 minut. Jak go ocenić?

Polak wystąpił w sześciu spotkaniach drużyny z Phoenix - średnio grał po 30 minut, rzucał po 10 punktów, miał 6,4 zbiórki. Statystycznie wskoczył na wyższy poziom w porównaniu z osiągnięciami w Orlando, choć warto zauważyć, że w siedmiu meczach w Magic, w których grał po minimum 30 minut, średnie Gortata (8,2 punktu, 10,5 zbiórki) były porównywalne do tych z Suns.

Po grudniowym transferze do Phoenix zastanawialiśmy się, czy Gortat, urwany w końcu z łańcucha wiecznego zmiennika Dwighta Howarda, pokaże nam zagrania, których w Orlando nigdy nie dane mu było zaprezentować. Czy będzie ogrywał rywali w sytuacjach jeden na jeden, czy będzie dobijał piłki nad głowami przeciwników, czy będzie dominował w obronie i blokował kolejne rzuty?

W meczu z Lakers Gortat tylko raz zebrał piłkę w ataku, po czym zresztą zdobył punkty. Ani razu nie miał okazji zagrać indywidualnie, ale kilkakrotnie dobrze ustawiał się pod koszem i dostawał podania od Steve'a Nasha. Tych podań najbardziej brakowało mu w Orlando, gdzie koledzy często nie dostrzegali Polaka na dobrych pozycjach. Podobnie jak w Orlando Gortatowi brakowało jednak precyzji i spokoju w ataku. Spudłował dwa proste rzuty, raz dał się zablokować.

W obronie ograniczył ofensywną grę Pau Gasola, który zdobył tylko sześć punktów, ale nie był dla Lakers zaporą nie do przejścia, nie miał choćby momentów dominacji w walce o zbiórki.

Mecz z Lakers można uznać za typowy występ Gortata w Suns, choć wyjątki się zdarzały. Pozytywne, jak z Los Angeles Clippers, kiedy Polak trafiał do kosza ładnymi półhakami, ale i negatywne, jak z Sacramento Kings, kiedy tegoroczny debiutant DeMarcus Cousins rozegrał przeciwko Gortatowi mecz życia i poprowadził najsłabszy zespół w lidze do wygranej z Phoenix.

Gortat wygrywa rywalizację o miejsce w drużynie z Robinem Lopezem, nieźle współpracuje z Nashem, jest chwalony za energię, którą wnosi na boisko, słowem - wykorzystuje podwojenie liczby minut na boisku w porównaniu z Magic. Ma ważniejszą rolę w słabszej drużynie, ale zaryzykuję twierdzenie, że w takim wymiarze czasowym i w Orlando miałby podobne osiągnięcia.

Czy zatem Gortat w Phoenix rozczarowuje? W żadnym wypadku! Pamiętając, że analizujemy jego grę w zaledwie sześciu meczach, nie można też zapominać, że Gortat do NBA doszedł bardziej dzięki ciężkiej pracy niż iskrze talentu. Że w koszykówkę zaczął grać późno i brakuje mu wcześnie wypracowywanej płynności ruchów i manewrów. Że pewnych barier nie przeskoczy i nie będzie w NBA gwiazdą, na którą pracuje drużyna.

Z drugiej strony ambicja i możliwości fizyczne Polaka powinny wystarczyć, by nawet bez podkoszowych fajerwerków zdobywać po 10 pkt i zbiórek w meczu, co w tym sezonie udaje się zaledwie... pięciu koszykarzom NBA. Takie statystyki niby o niczym nie świadczą, ale jednak są wyznacznikiem solidności środkowych tej ligi. Gdyby Gortat w tym wąskim gronie się znalazł, byłby to jego sukces.

Ocenę gry Gortata w Suns komplikują także wyniki drużyny z Phoenix, która przegrała aż 10 z 13 ostatnich meczów, a z Polakiem w składzie - pięć z sześciu. Po znakomitym poprzednim sezonie, w którym ledwie dwie wygrane dzieliły Suns od finału NBA, w zespole doszło do poważnych zmian. Po wymianie kilku kluczowych koszykarzy, "Słońca" już tak nie świecą, po grudniowym wstrząsie personalnym można nawet mówić o zaćmieniu.

Niewykluczone jednak, że kiedy ono minie, to i Gortat zacznie błyszczeć. W porównaniu z Orlando pewne jest jedno - będzie miał czas, żeby się wykazać.

Magazyn NBA. Czy Marcin Gortat potrzebuje gry w pierwszej piątce?

Jak gra w Phoenix Gortat w porównaniu do tego, co prezentował w Orlando?