Gortat: "Możecie sprowadzić tu nawet Howarda. Nie interesuje mnie to."

Po występie Marcina Gortata przeciwko Los Angeles Lakers, amerykańskie media sugerują, że to Polak powinien być podstawowym środkowym w Phoenix Suns. "Jest szybszy i bardziej zwinny od Robina Lopeza" - informuje portal wearesuns.com. "Wszyscy musimy siłować się z przeciwnikami" - tłumaczy dominację rywali w zbiórkach Gortat.

Marcin Gortat zadebiutował w pierwszej piątce Suns w przegranym 95:99 meczu z Los Angeles Lakers. Dwójka Gortat-Lopez, która pojawiła się na parkiecie od początku spotkania, miała być odpowiedzią na duet Gasol-Bynum, który miał poprowadzić "Jeziorowców" do zwycięstwa.

Problemem Suns w meczu z aktualnymi Mistrzami NBA była walka na tablicach. 31 zbiórek gospodarzy przy dorobku Lakers, wynoszącym 47, nie napawa optymizmem. "Możecie sprowadzić tu Dwighta Howarda" - wypalił do dziennikarzy po meczu Gortat. "Nie interesuje mnie kogo ściągniecie. Może to być nawet Bill Russell. Jeżeli pięciu facetów, którzy wychodzą na parkiet, nie będzie walczyć i siłować się z rywalami, zawsze będziemy przegrywali walkę na tablicach. Wszyscy musimy ciężko pracować" - przyznał Gortat.

Portal wearesuns.com jest zdania, że Polak pewnie zmierza w kierunku podstawowego środkowego Suns: "Każdy, kto oglądał ostatnie spotkania Suns, widzi, że Lopez powoli i nieubłaganie traci miejsce w pierwszej piątce". Portal nazwał Gortata i Lopeza "dwoma wieżami", wyróżniając tylko jedną z nich. "Zaledwie połowa planu zadziałała. Ta, za którą odpowiadał Gortat, który miał 12 punktów, 9 zbiórek i zablokował jeden rzut. Dobrze prezentował się w akcjach pick-and-roll" - informuje Matt Petersen z wearesuns.com.

Zdaniem Petersena "Lopez wyglądał podobnie jak w swoim pierwszym roku gry w NBA". "Robin grał bez pomysłu, był nieskoordynowany i bezbarwny. Wolne reakcje, niewykonane zadania, stracone piłki - pokazał wszystko to, co nie powinno wydarzyć się w meczu z Lakers" - dodaje Petersen.

Gortat "robił swoje" w meczu z Lakers?

Więcej o: