NBA. Gortat zadebiutował w Suns, porażka z Heat

Marcin Gortat w debiucie w barwach Phoenix Suns zdobył cztery punkty i miał cztery zbiórki. Jego nowy zespół przegrał jednak drugi mecz z rzędu, tym razem z rozpędzonymi Miami Heat 83:95.

Marcin Gortat kolęduje!

Gortat zadebiutował w ósmej minucie meczu. Polak wszedł na parkiet w miejsce Robina Lopeza i dostał spore brawa od miejscowej publiczności. Swoje pierwsze punkty w barwach nowej drużyny zdobył na początku drugiej kwarty po rzucie z trzech metrów. W sumie Gortat rzucił cztery punkty - trafił dwa z pięciu rzutów z gry. Miał też cztery zbiórki oraz stratę, dwa faule w prawie 18 minut jakie spędził na parkiecie. W trzeciej kwarcie w dziecinny sposób jego rzut spod kosza zablokował James Jones.

Widać było w jego grze, że jeszcze do końca nie rozumie się z zespołem, że ma za sobą tylko dwa treningi z drużyną. Miał problemy z egzekucją zagrywek w ataku, słabo komunikował się w obronie, ale pokazał tez sporo energii i zaangażowania, postawił kilka dobrych, mocnych zasłon. Suns czeka teraz kilka pojedynków z teoretycznie słabszymi rywalami (Clippers, 76ers, Pistons, Kings), w których Gortat będzie miał okazję zgrać się z zespołem i wtedy będzie mógł pokazać na co go stać.

Przeciętny debiut Gortata w Suns. 'Zagrał jak w większości meczów w Orlando' Suns mecz zaczęli dobrze. Trafili trzy trójki i po ośmiu minutach pierwszej kwarty prowadzili nawet 21:10. Heat odpowiedzieli fenomenalną obroną, z której brały się łatwe kontry - przełom pierwszej i drugiej kwarty wygrali 17:3, a później tylko powiększali przewagę. Dominację Heat przypieczętował na sam koniec pierwszej połowy LeBron James, który wykorzystując swój atletyzm wbił się pod kosz, potężnie zapakował piłkę do kosza mimo próbujących go zatrzymać Robina Lopeza i faulującego Channiga Frye'a.

Zobacz pierwsze punkty Gortata w Suns

Heat utrzymywali kilkunastopunktowa przewagę przez trzecią i większość czwartej kwarty. Trzy minuty przed końcem meczu swoje pierwsze punkty z gry w meczu zdobył Steve Nash (wcześniej rozdał 17 asyst), a strata Suns zmniejszyła się do dziewięciu punktów (80:89). Na więcej Heat nie pozwolili, którzy zwyciężyli 95:83.

Najlepszym strzelcem Suns był Jared Dudley, który zdobył aż 33 punkty. To jego nowy rekord kariery. Dudley miał też 12 zbiórek. Lider Suns Steve Nash miał aż 18 asyst (w tym jedną do Gortata), ale trafił tylko jeden z czterech rzutów z gry i mecz zakończył z czterema punktami. Robin Lopez, z którym polski środkowy będzie rywalizował o minuty, zdobył 12 punktów, miał pięć zbiórek, cztery straty i faul w 27 minut.

Heat do zwycięstwa poprowadził LeBron James, który zdobył 36 punktów, miał też sześć zbiórek i cztery asysty. 23 punkty i 11 zbiórek dołożył Chris Bosh. Zespół z Miami grał bez swojego "trzeciego muszkietera" Dwyane'a Wade'a, który ma opuchnięte kolano po zderzeniu z Jasonem Kiddem w meczu z Mavericks i trener Erik Spoelstra nie chciał ryzykować poważniejszego urazu. Jego miejsce przyzwoicie z ławki wypełnił Mario Chalmers, który trafiał w ważnych momentach czwartej kwarty, w sumie zdobył 11 punktów.

Suns z bilansem 13-15 zajmują drugie miejsce w Pacific Division, za Los Angeles Lakers. Nowy zespół Marcina Gortata po dwóch porażkach z rzędu wypadł z miejsca gwarantującego grę w play-off, jest teraz na dziesiątej lokacie na zachodzie.

Heat wygrali 13 z ostatnich 14 meczów, maja bilans 22 zwycięstw i dziewięciu porażek. Na wschodzie daje im to drugie miejsce, za Boston Celtics (23-4).

Carter zadebiutuje w niedzielę

W meczu z Heat nie zagrał Vince Carter, który narzeka na ból w kolanie. Badania przeprowadzone w ostatnich dniach nie wykazały konieczności przeprowadzenia operacji, ale opóźnią debiut Cartera w Suns. Swój pierwszy mecz zagra, jeśli wszystko będzie w porządku, w niedzielę przeciwko Los Angeles Clippers. Spotkanie pokaże Canal+ Sport. Początek o godz. 21.

Magazyn NBA. Gortat i Suns pasują do siebie

Więcej o: