Słońca, żar, a w środku Gortat

Rozpędzeni Miami Heat będą z czwartku na piątek w nocy polskiego czasu rywalem Phoenix Suns, wśród których zadebiutuje Marcin Gortat. - Nie boję się, że coś schrzanię, bo zawsze mogę zagrać akcję z zasłoną ze Steve'em Nashem - mówi Polak. Rano w dzień Wigilii relacja na Sport.pl

We wtorek Gortat po raz pierwszy trenował z nowym zespołem. - Przećwiczyliśmy kilka zagrywek, ale wszystkie są bardzo proste i łatwo je zapamiętać. Są podobne do tych, które mieliśmy w Orlando - powiedział po zajęciach 26-letni środkowy, który z przejściem do Suns wiąże nadzieje na dłuższe występy i większą rolę na boisku.

W debiucie (4.30 czasu polskiego w nocy z czwartku na piątek) Gortat zagra przeciwko Heat, którzy są w świetnej formie i wygrali 12 z 13 ostatnich spotkań. W poniedziałek drużynę z Miami zatrzymali Dallas Mavericks, ale oni też są na fali.

Gortat z LeBronem Jamesem, Dwyane'em Wade'em i Chrisem Boshem, czyli wielką trójką Heat, spotykał się w tym sezonie dwukrotnie jako koszykarz Magic - najpierw smucił się z porażki (70:96 pod koniec października), potem radował z wygranej (104:95 w końcówce listopada). Polak w pierwszym meczu miał dwa punkty i siedem zbiórek, w drugim odpowiednio dwa i dwa. Grał 14 i 10 minut i, co ciekawe, nie oddał w tym czasie żadnego rzutu z gry.

W Suns ma być inaczej, bo Gortat liczy, że za sprawą Nasha będzie dostawał sporo podań, po których będzie miał szansę na zdobywanie łatwych punktów. Polak może być ważniejszym graczem ataku już dzisiaj, bo ze względu na ból kolana niepewny jest występ Vince'a Cartera, który razem z Gortatem przeszedł do Suns z Orlando.

Problemy Phoenix przed meczem z Miami ?

Więcej o: