NBA. Gortata powrót do codzienności

Dwight Howard wrócił do gry, ale to nie wystarczyło by wygrać z Hawks. Zespół z Orlando przegrał drugi mecz z rzędu, tym razem 74:80. Marcin Gortat zdobył dwa punkty i miał trzy zbiórki

Pod koniec zeszłego tygodnia w Magic zmienili się w szpital. Aż czterech graczy miało problemy żołądkowe (w tym Dwight Howard i Jameer Nelson), trener Stan Van Gundy miał zdrowych tylko ośmiu zawodników i musiał dać więcej minut rezerwowym. Dlatego też dwa razy w pierwszej piątce (z Pistons i Bucks) zagrał Marcin Gortat. W poniedziałek Polak wrócił do starej roli. Howard był już w pełni sił i trener zdecydował się wrócić do sprawdzonego rozwiązania, w którym Gortat jest tylko zmiennikiem lidera Magic.

Howard w 39 minut zdobył 14 punktów i miał 13 zbiórek, Gortat zagrał dziewięć minut, miał dwa punkty i trzy zbiórki, a także asystę, stratę i faul.

Gospodarzom tego dnia nic nie wychodziło, bo rekonwalescenci jeszcze odczuwali skutki ostatniej choroby. Pietrus nie trafił żadnego z trzech rzutów z gry, Reddick miał 11 punktów, a Howard zaliczył sześć z 17 strat drużyny. Ponadto, do gry nie wrócił jeszcze pierwszy rozgrywający Jameer Nelson, a uraz stopy leczy jeszcze Ryan Anderson.

Oba zespoły były nieskuteczne w ataku (38 procent skuteczności Magic, 39 Hawks), ale to gracze Atlanty w decydujących momentach trafiali i lepiej bronili. Udało im się zatrzymać gospodarzy na zaledwie 74 punktach.

Magic zagrali katastrofalnie i po raz pierwszy od 29 października 2008 roku przegrali z Hawks na własnym parkiecie. - To był bardzo słaby mecz, a my zagraliśmy po prostu jeszcze gorzej niż oni - mówił po meczu Van Gundy.

Kluczowe akcje w Hawks wykonywał rozgrywający Mike Bibby, którego trójki w końcówce pogrążyły Magic. Najważniejsze punkty zdobył 26 sekund przed końcem, gdy trafił z dystansu mimo obrony Chrisa Duhona, a Hawks odskoczyli na sześć punktów (76:70). Magic strat nie byli w stanie odrobić.

Najskuteczniejszy w drużynie gości był Josh Smith, który miał 19 punktów i 13 zbiórek. Bohater Bibby rzucił 13 punktów, a Hawks grali bez kontuzjowanego Joe Johnsona. Dla Magic 18 punktów zdobył Vince Carter.

Dla Magic była to druga porażka z rzędu. Zespół z Florydy ma bilans 15-6, utrzymał prowadzenie w Southeast Division i drugie miejsce na wschodzie. Przed ekipą z Orlando ciężka końcówka października. W najbliższych dniach czeka ich ciężka seria wyjazdowych meczów z drużynami z zachodu - zagrają kolejno z Blazers, Jazz, Clippers i Nuggets, a później już u siebie zagrają z Mavericks, Spurs i Celtics.

Magazyn NBA. Czego potrzebuje Gortat, by uniknąć wpadek jak z Bucks

Wszystkie wyniki:

Indiana Pacers - Toronto Raptors 124:100, Orlando Magic - Atlanta Hawks 74:80, New York Knicks - Minnesota Timberwolves 121:114, Chicago Bulls - Oklahoma City Thunder 99:90, Milwaukee Bucks - Miami Heat 78:88, Utah Jazz - Memphis Grizzlies 94:85, Los Angeles Clippers - Sacramento Kings 98:91

Wszystko o Marcinie Gortacie - w specjalnym dziale Sport.pl ?

Więcej o: