Gortat jak wulkan

- Wypiłem kilka napojów energetycznych, więc było łatwiej - żartował po meczu z Atlantą Hawks Marcin Gortat. Orlando Magic wygrali 93:86, Polak rzucił osiem punktów, zebrał pięć piłek i wielkie brawa od kibiców oraz pochwały od trenera i kolegów z drużyny.

Gortat wyszedł na parkiet już w połowie pierwszej kwarty. Pierwszy center Magic, Dwight Howard popełnił dwa faule w ataku i siadł na ławce rezerwowych, a gospodarze przegrywali już 13 punktami. Polak ich odmienił. Był naładowany energią, walczył w obronie i ataku. Nie odpuszczał, walczył o każdą piłkę, za co kibice raz po raz nagradzali go owacją.

- On pobudził publiczność. Nie często widzisz ponad dwumetrowego gościa, który rzuca się po piłkę. Nawet nie wiecie, jakie to trudne dla nas centrów, wyrwać ją zanim wpadnie w ręce jednego z rozgrywających - mówił Howard.

Polaka chwalił też trener Stan Van Gundy: - Jego energia i obrona były niesamowite. Pomógł nam szczególnie w pierwszej połowie.

Gortat doskonale wie, że więcej minut na parkiecie dostanie w dwóch przypadkach; gdy Howard będzie szybko łapał faule i gdy sam wykaże maksymalne zaangażowanie i poświęcenie. Tak właśnie było w meczu z Atlantą. Z Gortatem w składzie Magic odrobili straty, a w końcówce, dzięki dobrym akcjom Vince'a Cartera wygrali.

Polski center po pierwszych meczach obecnego sezonu popadł w marazm. Nie można było odmówić mu ambicji i pracowitości, nie grał też poniżej pewnego poziomu, ale nie było widać, że chce dać z siebie 100 procent możliwości. W meczu z Hawks wrócił "stary, dobry" Gortat sprzed dwóch sezonów, gdy jego nazwisko przebiło się do koszykarskiego mainstreamu. Od sezonu 2008/2009, dla Magic i Gortata bardzo udanego (zagrali w finale NBA), Polak nie grał tak dobrze. Jeśli tak dalej pójdzie, to znów powinniśmy doczekać się double-double w wykonaniu Gortata. A ostatnie zaliczył naprawdę dawno, 560 dni temu, 30 kwietnia 2009 roku w meczu z Philadelphią 76ers.

Magazyn NBA. Gortat pełen energii. Musi grać tak w każdym meczu

Sport.pl na Facebooku! Sprawdź nas ?

Więcej o: