NBA. Magic gromią, Gortat punktuje

12 punktów i siedem zbiórek miał Marcin Gortat w zwycięskim meczu Orlando Magic z Minnesota Timberwolves. Kandydat do mistrzostwa rozgromił drużynę z trzeciej ligi NBA aż 128:86.

Podyskutuj o NBA na blogu Pick&roll

Drużyna z Orlando przystąpiła do środowego meczu wypoczęta i głodna gry, bo jej poniedziałkowe spotkanie w Nowym Jorku zostało odwołane ze względu na spadające na boisko części dachu. Timberwolves zostali natomiast stłamszeni we wtorek w Miami przez Heat 97:129 i na dodatek stracili czołowego zawodnika Michaela Beasleya, który doznał urazu biodra.

W starciu z Magic goście nie mieli szans - po czterech wyrównanych minutach Ryan Anderson trzy razy z rzędu trafił za trzy i gospodarze zaczęli budować ogromną przewagę. Na boisku był już wówczas Gortat, który zmienił Howarda po jego drugim faulu. Polak w pierwszej kwarcie rzucił sześć punktów - dwa po ładnych wsadach.

W 24 minuty Gortat zdobył w sumie 12 punktów (6/7 z gry), miał siedem zbiórek i trzy bloki. Trener Stan Van Gundy eksperymentował ze składem, w pierwszej piątce wystawił Andersona i Rasharda Lewisa na pozycji niskiego skrzydłowego, ale ani razu nie zdecydował się na ustawienie obok siebie Howarda i Gortata.

W piątek Magic grają u siebie z New Jersey Nets, którzy w poprzednim sezonie byli jeszcze gorsi niż Timberwolves, ale teraz mają bilans 2-2. W Canal+ Sport o 1 w nocy z piątku na sobotę czasu polskiego transmisja spotkania New Orleans Hornets - Miami Heat.

Magazyn NBA. Życie po życiu w Cleveland i Toronto

 

Do historii przeszedł John Wall >

Więcej o: