Orlando Magic zdobędą mistrzostwo NBA

Wcale nie czuję się, jak niepoprawny optymista i ?gortatofil?. Ale uważam, że Orlando Magic zdobędą mistrzostwo NBA. Bo są świetnym zespołem - pisze Łukasz Cegliński ze Sport.pl.

Michał Owczarek: Stawiam na Cavaliers ?

Drużyna, w której rezerwowym jest Marcin Gortat, w poprzednim sezonie dotarła do finału ligi. Przegrała w nim 1:4 z Los Angeles Lakers, ale teraz jest mocniejsza. Konkrety? Proszę bardzo.

Po pierwsze: Magic są bardziej doświadczeni. Zeszłoroczna wycieczka do finału pozwoliła im na własnej skórze przekonać się, jak niebywała otoczka towarzyszy grze o mistrzostwo. Magic przez większość sezonu byli lekceważeni przez ekspertów, do play-off startowali z niższego pułapu i mieli kompleksy nie tylko w rywalizacji z Lakers, ale także wcześniej z Cleveland Cavaliers czy Boston Celtics. Spełnieniem marzeń okazał się sam awans do finału, na wykonanie ostatniego kroku zabrakło determinacji.

Teraz Magic są świadomi swojej siły i od początku sezonu mają jeden cel - wygrać mistrzostwo. Warto pamiętać o tym, że zeszłoroczne, udane podejście Lakers do zdobycia tytułu miało miejsce rok po "rozpoznawczym" i przegranym finale z Celtics.

Po drugie: Magic grają w pełnym składzie. W połowie poprzednich rozgrywek kontuzji barku doznał świetny rozgrywający Jameer Nelson, który na finał wrócił, ale był tak "zardzewiały", że decyzję o korzystaniu z jego osoby odczytano jako błąd sztabu Magic. Do finału drużyna awansowała z zastępującym Nelsona Raferem Alstonem, który jest graczem co najwyżej solidnym.

Teraz Nelson jest zdrowy i w dobrej formie. Podobnie jak koledzy, z których żaden nie miał w ostatnich miesiącach poważnej kontuzji. Inni faworyci takiego komfortu nie mieli.

Po trzecie: Magic mają lepszych zawodników niż rok temu. I nawet nie chodzi o to, że gwiazdor Dwight Howard rozszerzył repertuar zagrań w ataku. Letnie transfery dały drużynie więcej niż zabrały - nikt nie rozpacza już w Orlando po Hedo Turkoglu, Courtney'u Lee, Alstonie i Tonym Battie.

Turkoglu jako fałszywy rozgrywający miał w poprzednim sezonie bardzo duży wpływ na grę Magic, ale w Toronto Raptors grał tak słabo, że szybko ucichły narzekania na Vince'a Cartera sprowadzonego w jego miejsce. Carter - choć jest drugim strzelcem drużyny - pudłuje wiele rzutów, ale w końcówce sezonu odnalazł wreszcie swoje miejsce w zespole.

Skrzydłowy Matt Barnes jest nie tylko zadziornym specjalistą od obrony, ale i skutecznym strzelcem, który potrafi walczyć o zbiórki. Jason Williams ze swoim innym stylem rozgrywania dobrze uzupełnia Nelsona, a podkoszowi Ryan Anderson i Brandon Bass rozszerzają formację wysokich graczy. Na dodatek prezentują różne style gry, czego brakuje np. równie bogatym w podkoszowych Cavaliers.

Po czwarte: Magic udoskonalili to, z czego słynęli już w poprzednim sezonie - obronę i rzuty z dystansu. W play-off najważniejsza jest właśnie defensywa, a kanonady trójek to filar ofensywnej taktyki drużyny. Często kwestionowany, bo środowiskowe powiedzenie mówi, że rzutami z dystansu można wygrać mecz, ale nie mistrzostwo. Na razie jednak konsekwencja w sposobie gry opierającym się na Howardzie pod koszem i strzelcach na obwodzie pozwalała drużynie na regularne postępy. Także w trakcie tego sezonu, bo od lutowej przerwy na Weekend Gwiazd Magic są najlepszym zespołem ligi.

Po piąte: rywale - choć mocni - nie są dla Magic nieosiągalni. Rozkład sił w NBA wygląda tak, że na wschodzie grają najlepsze w tej chwili w całej lidze Cavaliers i Magic, a reszta rywali - łącznie z Celtics - notowana jest znacznie niżej. Zachód ma co najmniej pięć bardzo silnych zespołów (Lakers, Dallas Mavericks, Phoenix Suns, Denver Nuggets, San Antonio Spurs), ale każdy z nich ma swoje problemy, których u Cavaliers i Magic nie widać.

Czy z końca mojej wyliczanki wynika, że mistrzostwo rozstrzygnie się w rywalizacji na wschodzie? Niewykluczone. Finał konferencji Cavaliers - Magic to najbardziej oczekiwany pojedynek play-off. Droga do niego dla obu zespołów wydaje się niezbyt trudna.

W poprzednim sezonie Magic - mimo braku przewagi własnego boiska - wyeliminowali zespół z Cleveland właśnie w finale konferencji. Po tym Cavaliers wzmocnili się więc pod kątem rewanżu na Magic. Shaquille O'Neal ma zatrzymać Howarda, Antawn Jamison zniwelować różnicę, jaką na korzyść drużyny z Orlando robił rok temu Rashard Lewis. Magic też jednak nie próżnowali i sprowadzili Barnesa m.in. po to, aby uprzykrzał grę LeBronowi Jamesowi.

Oba zespoły mają szerokie składy, oba znają się na wylot i wiedzą, że w końcu staną sobie na drodze. W porównaniu na poszczególnych pozycjach zdecydowanie wyróżnia się tylko James, ale największemu gwiazdorowi zdarza się dominować nie tylko nad przeciwnikiem, lecz i nad swoimi kolegami. Ciężar gry w Cavaliers rozkłada się momentami bardzo nierównomiernie, co nie zawsze działa na korzyść tej drużyny.

Typuję, że Magic znów to wykorzystają i ponownie wyeliminują Cavaliers. I zrobią ostatni krok w finale NBA, w którym będą mieli przewagę boiska nad każdym rywalem z zachodu.

Nie zgadzasz się z autorem? Masz innego faworyta? Podyskutuj z autorem na jego blogu .

Kto zdobędzie mistrzostwo NBA?