NBA. Bobcats przerwali passę Magic

Licznik zwycięstw z rzędu Orlando Magic zatrzymał się na liczbie osiem. W niedzielę koszykarze z Florydy przegrali z Charlotte Bobcats 96:89. Marcin Gortat rzucił dwa punkty.

Magic w starciu z Bobcats zagrali bardzo słabo w drugiej połowie, gdy dali drużynie z Charlotte zbudować przewagę i utrzymać ją do końca. Gospodarze, którzy grali bez Matta Barnesa, przegrali po raz pierwszy od ośmiu meczów i tym samym nie udało im się wyrównać najlepszej serii w historii zespołu - dziewięciu kolejnych wygranych.

W Orlando nie zawiódł w zasadzie tylko Dwight Howard. Lider Magic zagrał na swoim normalnym poziomie - 27 punktów i 16 punktów samego Howarda jednak nie wystarczyło. Najlepszy center ligi nie dostał odpowiedniego wsparcia od graczy drugiego planu. 2o punktów rzucił Mickael Pietrus, 23 dołożył Vince Carter. Pozostała szóstka zawodników Magic zdobyła w sumie 19 punktów. 28 punktów dla Bobcats rzucił Stephen Jackson.

Magic najbardziej zabrakło skutecznego Rasharda Lewisa. Skrzydłowy z Bobcats zagrał katastrofalnie. Swój jedyny celny rzut trafił dopiero 32 sekundy przed końcem meczu, wcześniej spudłował sześć kolejnych rzutów.

Marcin Gortat na parkiecie pojawił się na w sumie sześć minut i niczym nie zachwycił. Dwa punkty, zbiórka, blok i faul to osiągnięcia sporo niższe niż notował w ostatnich dwóch tygodniach.

Bobcats, którzy z Magic grali bez swojego czołowego defensora - Geralda Wallace'a, wykonali kolejny ważny krok w celu zapewnienia sobie miejsca w play-off. W tej chwili podopieczni Larry'ego Browna są na szóstym miejscu na wschodzie, z przewagą trzech zwycięstw nad dziewiątymi Chciago Bulls.

Magic z bilansem 47-21 utrzymają drugie miejsce na wschodzie, za Cleveland Cavaliers, którzy w niedzielę rozbili Boston Celtics. Kolejnym rywalem drużyny Marcina Gortata będą San Antonio Spurs.

Imponująca passa Denver Nuggets ?

Więcej o: