NBA i kryzys Orlando Magic. Zmęczenie, brak chemii, za dużo gwiazd?

Wicemistrzowie NBA z bilansem 24-11 są na trzecim miejscu w Konferencji Wschodniej, ale w ostatnich tygodniach grają tak, jakby walczyli o miejsce w play-off - pisze Łukasz Cegliński z "Gazety Wyborczej" i Sport.pl.

Orlando Magic, których rezerwowym środkowym jest Marcin Gortat, w poprzednim sezonie zostali wicemistrzami NBA, a w lecie przeprowadzili zmian, które miały wprowadzić drużynę na wyższy poziom. Skład został wzmocniony, ale jakościowego skoku w poziomie gry nie było.

Magic mieli w tym sezonie świetne spotkania - zatrzymali rozpędzone Phoenix Suns, wygrali w Bostonie z Celtics, pewnie pokonali Atlanta Hawks. Miesiąc temu mieli bilans 17-4, ale od tego czasu wygrali tylko połowę z 14 spotkań. Gra drużyny wygląda ostatnio dużo gorzej i w Orlando mają tego świadomość wszyscy - od trenera Stana Van Gundy'ego począwszy, a na Gortacie skończywszy.

Co się dzieje z Magic? Kontuzje podstawowych zawodników problemy mogą tłumaczyć tylko częściowo. Fachowcy mówią o brakach mentalnych i braku lidera na boisku, drużyna nie jest zgrana i wygląda na to, że większość zawodników ma problem ze znalezieniem swojego miejsca na boisku.

Powodów do paniki nie ma, ale czerwona lampka miga, bo Magic nie zwykli przegrywać trzech spotkań z rzędu - za kadencji Van Gundy'ego zdarzyło się to tylko dwukrotnie. Na dodatek drużyny, które zostają w ostatnich latach zostawały mistrzami, nie miały takich obniżek formy.

Co się dzieje z Magic? - czytaj cały artykuł Łukasza Ceglińskiego