NBA. Gortat blokuje, Magic ogrywają Bobcats

Orlando Magic pokonali na wyjeździe Charlotte Bobcats 93:81 i po ośmiu meczach mają bilans 6-2. Marcin Gortat zdobył sześć punktów i miał cztery bloki, a do składu Magic wrócił kontuzjowany ostatnio Vince Carter, który był najlepszym, obok Dwighta Howarda, strzelcem drużyny.

Marcin Gortat blokuje w meczu z Charlotte Bobcats ?

Dla Magic mecz z Bobcats był tylko przetarciem przed środowym hitem - o 2 w nocy polskiego czasu ekipa z Florydy zmierzy się z LeBronem Jamesem i Cleveland Cavaliers (transmisja w Orange Sport). Trener Stan Van Gundy chciał wygrać jak najmniejszym kosztem, by następnego dnia mieć wszystkich w pełni sił.

Plan udał mu się niemal w pełni. Pierwsza połowa poszła dokładnie po myśli Van Gundy'ego. Magic szybko powiększali przewagę, dzięki skutecznym rzutom z dystansu i dobrej grze podkoszowych na początku drugiej kwarty mieli 20 punktów więcej niż rywale. Trener ekipy z Florydy zaczął eksperymentować.

W drugiej kwarcie do gry posłał Marcina Gortata, ale nie tradycyjnie za Dwighta Howarda, a za Brandona Bassa. Van Gundy sprawdzał po raz kolejny, jak będę funkcjonować "dwie wieże". We wtorek wyglądało to lepiej niż w meczu z Oklahoma City Thunder, gdy Van Gundy testował takie rozwiązanie po raz pierwszy. W meczu z Bobcats ani Howard, ani Gortat godnych rywali nie mieli. Szybko przewinienia łapali środkowi Tyson Chandler i Nazr Mohammed, a olbrzymy z Orlando wykorzystywali swoje przewagi pod koszem i to za ich sprawą Magic tak szybko odskoczyli.

W trzeciej kwarcie Bobcats zaczęli łapać wiatr w żagle. Gospodarze w pewnym fragmencie rzucili 11 punktów przy zaledwie czterech Magic i przewaga stopniała do ośmiu punktów. Rewelacyjny był Raymond Felton, pod koszem rozegrał się Mohammed i przed ostatnimi 12 minutami Magic mieli już tylko sześć punktów zaliczki.

Ostatnią kwartę van Gundy zaczął z Gortatem na parkiecie. Howard, który miał na swoim koncie już trzy faule, szykowany był na końcowe minuty. Polski środkowy grał twardo w obronie, gdy przewaga Magic była krucha. Dwukrotnie w ważnym momencie zablokował D.J. Augustina, raz Tysona Chandlera, a jego zespół znów zwiększał swoją przewagę. Na ostatnie sześć minut na boisku wrócili zawodnicy pierwszej piątki, którzy dowieźli zwycięstwo do końca.

Gortat w meczu z Bobcats zagrał w sumie prawie 18 minut. Zdobył sześć punktów (2/3 z gry, 2/3 z wolnych), miał pięć zbiórek, cztery bloki i dwa przechwyty. Na boisku czuł się lepiej niż dwa dni wcześniej w meczu z Thunder. Był agresywniejszy i zaangażowany, grał pewnie, dobrze zastawiał deskę. Van Gundy pokazał, że ufa Gortatowi stawiając na niego na początku czwartej kwarty. Polak odpłacił się dobrą grą w obronie, a zespół powiększył przewagę z sześciu do 11 punktów, odparł atak Bobcats, którzy pod koniec trzeciej części meczu poczuli, że mogą jeszcze powalczyć.

Do gry w Magic wrócił Vince Carter. Rzucający leczył ostatnio uraz kostki, miał jeszcze nie grać przeciwko Bobcats, ale na godzinę przed meczem zdecydowano, że Carter jednak zagra. Na parkiecie pojawił się w drugiej kwarcie. Było widać, że jeszcze nie jest w pełni sił, że oszczędza kontuzjowaną ostatnio nogę. Unikał jak ognia walki pod koszem, dynamicznych wejść pod obręcz, starał się zdobywać punkty z obwodu - w drugiej część gry trafił trzy rzuty z dystansu, w całym meczu zdobył 15 punktów. Na środowy mecz z Cavaliers będzie gotowy, zabraknie za to najprawdopodobniej Ryana Andersona, który jeszcze czuje ból w kontuzjowanej kostce.

Zmartwieniem trenera Stana van Gundy'ego przed meczem z Cavaliers może być postawa jego pierwszego rozgrywającego. Jameer Nelson zagrał kolejny mecz daleki od swojego normalnego poziomu, zdawał się być kompletnie zagubiony. Rywale nie potrafili jednak tego wykorzystać. Silny zespół, jak Cavs, na pewno będzie wiedział, jak zrobić pożytek ze słabszej formy playmakera rywala.

Charlotte Bobcats - Orlando Magic 81:93 (23:35, 18:22, 30:20, 10:16)

 

Charlotte: Felton 18 (1), Diaw 14, Bell 13 (2), Wallace 13, Chandler 2 oraz Mohammed 11, Augustin 4, Murray 4, Graham 2, Diop 0, Henderson 0, Radmanovic 0

 

Orlando: Howard 15, Bass 14, Pietrus 12 (2), Nelson 9 (2), Reddick 8 (1) oraz Carter 15 (3), Barnes 9, Gortat 6, Williams 5 (1).

Wyniki wtorkowych spotkań ligi NBA ?