NBA. Czy Marcin Gortat jest przemęczony?

Jedyny Polak w NBA w siedmiu pierwszych meczach sezonu grał dużo, ale jego występy pozostawiły niedosyt. Czy słaba forma Marcina Gortata wynika ze zmęczenia?

W niedzielę Orlando Magic po fatalnym meczu przegrali 74:102 w Oklahoma City z przeciętnym zespołem Thunder. Wicemistrzowie NBA grali bez kontuzjowanych Vince'a Cartera i Ryana Andersona oraz zawieszonego za doping Rasharda Lewisa, ale to nie powstrzymało trenera Stana Van Gundy'ego od mocnej krytyki drużyny. - Powtarzam, że nie jesteśmy dobrym zespołem, ale nikt mnie nie słucha. Nastawiamy się tylko na rzucanie, brakuje nam koncentracji w obronie, twardości i mądrości - wyliczał.

Van Gundy chce wstrząsnąć drużyną, bo choć bilans Magic (5-2) daje im miejsce w ścisłej czołówce Konferencji Wschodniej, to zespół mierzący w mistrzostwo nie może schodzić poniżej pewnego poziomu. W Oklahoma City słabo wypadli wszyscy zawodnicy. Gortat grał 22 minuty, zdobył osiem punktów i miał sześć zbiórek - rok temu w analogicznym momencie sezonu ocenialibyśmy te osiągnięcia jako świetne, ale teraz, po dobrych występach Gortata w play-off i po podpisaniu wielomilionowego kontraktu (34 mln dol. za pięć lat), gra Polaka pozostawia niedosyt.

Gortat gra średnio po 18,1 minuty - zdobywa po 4,6 punktu, ma 4,6 zbiórki i każdy z tych wskaźników przewyższa te z poprzednich sezonów. Statystyczny postęp jest, ale od Polaka można oczekiwać więcej, nawet jeśli rola rezerwowego środkowego w taktyce Magic - drużyny nastawionej na rzuty z dystansu - ogranicza się do stawiania zasłon i przepychanek pod koszem.

W ataku Gortat ma walczyć o zbiórki i wykorzystywać sporadyczne sytuacje, w których dostanie piłkę na pozycji rzutowej. W obronie ma uniemożliwiać zajęcie pozycji środkowym rywala, ograniczać ich rzuty, a w przypadku wejść pod kosz zawodników z obwodu, blokować ich, skacząc zza pleców broniącego kolegi. Problem w tym, że w dotychczasowych meczach Gortat te swoje zadania wypełnia słabo.

W ataku jest nieskuteczny - 45 proc. trafionych rzutów z gry to dla środkowego poruszającego się głównie w pobliżu obręczy wynik słaby. W poprzednim sezonie Gortat, który nigdy nie był mocny w ofensywie, miał skuteczność na dobrym poziomie 56 proc. Ostatnio zapowiadał, że będzie agresywniejszy w ataku, ale na razie półhaki odbijają się od obręczy, dobitki nie wpadają do kosza, manewry są nerwowe.

W obronie Polakowi brakuje energii, którą pokazywał w poprzednim sezonie - rywale trafiają ponad nim albo obok niego, a Gortatowi zdarza się złe ustawienie lub spóźnienie podczas przekazywania. "Polski Młot" momentami wygląda tak, jakby był zmęczony.

W NBA często wypomina się koszykarzom tzw. sezony kontraktowe, czyli sytuacje, w których zawodnik "gra" o nową umowę - stara się, walczy, pokazuje z jak najlepszej strony. Po podpisaniu wysokiej, gwarantowanej na kilka lat umowy zapał opada.

Ambitnego Gortata raczej to nie dotyczy, choć jego wartość na razie jest niższa. W poprzednim sezonie amerykańscy statystycy wyliczali, że Polak - porównując zarobki, czas gry i osiągnięcia na parkiecie - jest najbardziej wartościowym zawodnikiem Magic. Na początku tego sezonu zmienne - pensja, minuty i statystyki - wzrosły, ale w najmniejszym stopniu te ostatnie.

Klucz może tkwić w zmęczeniu - fizycznym i psychicznym. Gortat ostatnio od koszykówki nie odpoczywał - po długim sezonie NBA szybko przyjechał do Polski, gdzie prowadził obozy dla dzieci. Przez tydzień, codziennie w innym mieście, spędzał po kilka godzin w halach i przed kamerami, potem od razu stawił się na zgrupowaniu przed EuroBasketem. Występy w sparingach reprezentacji przedzielił bolesnym urazem pleców, a na ME zagrał sześć meczów w dziewięć dni - średnio po 34,5 minuty w każdym.

Do Orlando wrócił prosto na obóz przygotowawczy i był jedynym, który zagrał w każdym z ośmiu sparingów. Możliwe, że jego głowa i ciało mają chwilowy przesyt koszykówki.

Sezon jest długi, a Gortat ambitny, ale za kilkanaście dni czas gry Polaka może się skurczyć, bo do drużyny wrócą nieobecni. Może się jednak wykazać w najbliższych meczach - we wtorek przeciwko Charlotte Bobcats i w środę z Cleveland Cavaliers. Ten drugi mecz między kandydatami do tytułu pokaże Orange Sport. Transmisja o 2 w nocy ze środy na czwartek.

Kontuzje Magic szansą dla Marcina Gortata ?