NBA. Kontuzje w Magic szansą dla Gortata

Kontuzje Vince'a Cartera i Ryana Andersona oraz zawieszenie Rasharda Lewisa sprawią, że trener Stan Van Gundy będzie musiał sięgnąć głębiej na ławkę rezerwowych. Marcin Gortat dostanie najprawdopodobniej szansę gry jako silny skrzydłowy już w meczu Oklahoma City Thunder w nocy z niedzieli na poniedziałek polskiego czasu.

W piątek kontuzji w meczu z Detroit Pistons doznał Ryan Anderson. Skrzydłowy, który zastępował w pierwszej piątce zawieszonego na 10 spotkań za doping Rasharda Lewisa na początku trzeciej kwarty skręcił kostkę i najprawdopodobniej czeka go przynajmniej tygodniowa przerwa. Dodatkowo cały czas nie w pełni sił jest Vince Carter i trener Van Gundy ma ograniczone pole manewru.

W tej chwili jedynym nominalnym silnym skrzydłowym w Magic jest Brandon Bass i to on najprawdopodobniej zagra w niedzielnym meczu z Oklahoma City Thunder w pierwszej piątce ekipy z Orlando. Na pozycji numer cztery mogą grać też Matt Barnes i Marcin Gortat.

Dla Polaka może być to szansa na odegranie większej roli w zespole. Do tej pory w sześciu meczach grał prawie 18 minut, ale swoimi występami nie zachwycał. Średnie na poziomie czterech punktów i 4,3 zbiórki na mecz nie są zbyt imponujące, jak na zawodnika grającego blisko 20 minut.

W obliczu kontuzji w Magic Gortat ma szansę pokazać, że może być kimś więcej niż tylko zmiennikiem Howarda. Do tej pory Stan Van Gundy niezbyt chętnie stawiał na swoje "dwie wieże". W poprzednim sezonie po nieudanym eksperymencie z Pistons zupełnie ten pomysł zarzucił. W nowych rozgrywkach Gortat i Howard razem na parkiecie spędzili kilkadziesiąt sekund, efektów nie da się ocenić.

Teraz Van Gundy może być zmuszony do gry swoimi dwoma centrami, przynajmniej do czasu aż z zawieszenia wróci Lewis lub kontuzję zdąży wyleczyć Anderson.

Magic wygrali z koszmarem z Detroit  ?