NBA. Pierwsza porażka Magic, dużo zbiórek i fauli Gortata

Wicemistrzowie NBA Orlando Magic po trzech zwycięstwach z rzędu przegrali pierwszy mecz w tym sezonie - 80:85 w Detroit z Pistons. Marcin Gortat zdobył cztery punkty, miał siedem zbiórek, ale i aż sześć fauli w ciągu 23 minut gry.

Zobacz skrót meczu na Z Czuba.tv ?

 

Klątwa Pistons trwa - Magic przegrali z drużyną z Detroit czwarte kolejne spotkanie i 17 z ostatnich 21. Okazja do rewanżu już w piątek, a spotkanie odbędzie się tym razem w Amway Arena w Orlando.

We wtorek założeniem osłabionych Pistons (brakłowało im kontuzjowanych Richarda Hamiltona oraz Tayshauna Prince'a), było agresywne atakowanie obręczy i wymuszanie fauli Dwighta Howarda. Plan się powiódł - środkowy Magic rozegrał bardzo słaby mecz, także ze względu na uraz ramienia, którego doznał w niedzielę w wyjazdowym meczu z Toronto Raptors. Osiem punktów, miał pięć zbiórek i sześć fauli w ciągu zaledwie 17 minut, to jedne z najgorszych osiągnięć Howarda w karierze.

Kiedy środkowy Magic często opuszczał parkiet ze względu na faule, albo ból ramienia, a na jego miejsce wchodził Gortat. Polak w pierwszej kwarcie zdobył pierwsze punkty, ale już na początku drugiej popełnił trzecie przewinienie i usiadł na ławce.

W trzeciej kwarcie trener Stan Van Gundy postawił na ustawienie z Howardem i Gortatem w składzie, ale - podobnie jak przez krótki moment czwartej kwarty w Toronto - znów nie dało ono efektów. W ciągu półtorej minuty Polak spudłował rzut, popełnił czwarty faul i miał stratę. Zmienił go Ryan Anderson.

Pistons mieli przewagę, ale wynik był wyrównany. Niespełna cztery minuty przed końcem Howard popełnił dyskwalifikujące, szóste przewinienie i usiadł na ławce na dobre - Will Bynum trafił dwa wolne i wyrównał na 77:77, a na parkiet wszedł Gortat. Ale tylko na 77 sekund - w tym czasie Polak sfaulował dwukrotnie i też musiał zejść z boiska. Zastąpił go nominalny skrzydłowy Brandon Bass i Magic przegrali końcówkę 3:8, zdobywając punkty po rzucie w ostatnich sekundach, kiedy wynik był już rozstrzygnięty.

Poza Howardem słabo zagrali inni liderzy Magic - Vince Carter, który wrócił do składu po meczowej przerwie spowodowanej kontuzją kostki, zdobył 15 punktów, ale miał tylko 6/16 z gry i nie mógł zatrzymać w obronie Bynuma. Rozgrywający Jameer Nelson, który w niedzielę rzucił Raptors aż 30 punktów, tym razem zdobył zaledwie siedem (3/11 z gry) i miał aż pięć strat.

- To był tragiczny mecz dla nas wszystkich włącznie ze mną - podsumował trener Magic Stan Van Gundy. Pistons byli lepsi, mimo że ich skuteczność z gry wyniosła tylko 38 proc., nie trafili żadnej trójki i mieli zaledwie osiem asyst. Magic mieli 37 proc. z gry i tylko 29 za trzy (10/35), a przecież rzuty z dystansu są ich najsilniejszą bronią.

To pierwsza porażka Magic od 14 czerwca, kiedy na parkiecie w Orlando w ostatnim meczu finału NBA zwyciężyli Los Angeles Lakers. Potem drużyna z Florydy wygrała osiem sparingów i trzy pierwsze mecze sezonu zasadniczego. W jej składzie wciąż brakuje zawieszonego na 10 spotkań za doping Rasharda Lewisa oraz przeziębionego Mickaela Pietrusa.

W środę Magic zagrają u siebie z Phoenix Suns - jednym z trzech niepokonanych zespołów w tych rozgrywkach. We wtorek Suns pokonali na Florydzie Miami Heat 104:96, a 30 punktów zdobył Steve Nash.

Detroit Pistons - Orlando Magic 85:80. Kwarty: 19:14, 19:27, 22:19. 25:20. Pistons: Gordon 23, Stuckey 20, Villanueva 12, Wallace 2, Jerebko 0 oraz Bynum 20, Brown 6, Daye 2, Wilcox 0, Atkins 0. Magic: Carter 15 (3), Redick 14 (3), Howard 8, Nelson 7 (1), Anderson 7 (1) oraz Barnes 11, Williams 8 (2), Bass 6, Gortat 4.

Zobacz wyniki pozostałych spotkań