Gortat: Nie mówiłem, że jestem rozczarowany

- Na początku treningu w Poznaniu powiedziałem witając się z dziećmi, że ?niestety jestem graczem w Orlando Magic?, bo w Orlando będę grać po 10 minut w meczu, a nie 40. Dlatego niestety. Nie mówiłem jednak, że jestem rozczarowany - mówi Sport.pl Marcin Gortat. W poniedziałek wieczorem jedyny Polak dowiedział się, że zostaje w dotychczasowym klubie.

Supergigant: Odpieprzcie się od Gortata ?

W środę Gortat podpisał kontrakt z Dallas Mavericks (34 mln dolarów za pięć lat) i bardzo chciał tam odejść, bo w Teksasie dostałby więcej minut na parkiecie. Magic skorzystali jednak z możliwości wyrównania oferty, co oznacza, że 25-letni środkowy pozostanie na Florydzie.

Gortat, który w tym tygodniu objeżdża miasta organizujące we wrześniu mistrzostwa Europy, o pozostaniu w Magic opowiadał w Poznaniu. - Informację o pozostaniu w Orlando otrzymałem od mojego agenta. Mówiłem, że szkoda, że tak się stało, bo Dallas stanowiło dla mnie większą szansę rozwoju. W sumie jednak jestem zadowolony, bo i tak będę grał w dobrej drużynie.

Po wejściu na halę AWF w Poznaniu Gortat powiedział jednak: - Niestety, jestem graczem Orlando Magic.

- Powiedziałem tak, bo w Orlando będę grać 10 minut w meczu, a nie 40. Dlatego niestety - tłumaczył Gortat. - Nie mówiłem jednak, że jestem rozczarowany. To słowa mojego agenta, nie moje. Agenta, któremu jeszcze podziękuję, bo to co zrobił przy okazji mojego nowego kontraktu to mistrzostwo świata. Spisał się znakomicie. Dzwonili do mnie agenci Allena Iversona czy LeBrona Jamesa, ale ja postanowiłem zostać przy swoim. I nie żałuję teraz - mówił koszykarz Magic.

Gortat zostaje w Orlando! Dobrze czy źle?

Czy nie obawia się, że kibice z Florydy będą źli za słowa, które wyrażały rozczarowanie pozostaniem w Magic? - Kibice w Orlando znają mnie bardzo dobrze. Spotykamy się na co dzień. Nie wierzę, że się gniewają, bo przecież sami mi mówili, iż powinienem iść do Dallas.

- Oni są rozsądni i wiedza, że skoro zostaję, będę grać jak najlepiej i pomagać drużynie. Jeśli jej pomogę, to moje stosunki z kibicami będą w porządku. Orlando to miasto zwariowane na punkcie koszykówki i zespołu. Wszyscy mnie tu poklepują, traktują życzliwie. Tu mam też trenera Brandona Malone, którego nazywam "tatą". On jest niezastąpiony - zakończył Gortat.

Fani Orlando oburzeni - słowami Gortata ?