Magic: poprawić obronę. Lakers: wykorzystać Gasola

We wtorek Orlando Magic trafiali obłędnie, ale wygrali tylko 108:104. Dlatego teraz wszystko wskazuje na zwycięską odpowiedź Los Angeles Lakers. Ona praktycznie zapewni im mistrzostwo NBA, bo w rywalizacji do czterech zwycięstw jest w tej chwili 2:1 dla Lakers. W czwartek relacja na żywo z kolejnego meczu na Sport.pl od ok. 2:30. Blogujcie, mailujcie, komentujcie na zczuba.pl i zczuba@g.pl - zróbmy relację razem

Zobacz Gortata na żywo - weź udział w konkursie ?

Przypomnijmy - w meczu nr 3 Magic do przerwy trafili 24 z 32 rzutów, ale wygrywali tylko 59:54. Po 48 minutach ich skuteczność wynosiła 62 proc. (40/64) - to rekord w historii finałów NBA. Mimo to, wynik ważył się do ostatniej minuty.

Lakers mieli duże szanse na wygraną, choć po znakomitej pierwszej kwarcie z akcji na akcję coraz słabiej grał Kobe Bryant, gorzej zagrał Lamar Odom, żadnego punktu nie zdobył Andrew Bynum, mało piłek dostawał Pau Gasol.

Teraz kluczem do zwycięstwa Lakers wydaje się być właśnie ten ostatni - Hiszpan w meczu nr 3 oddał zaledwie 11 rzutów, ale zdobył aż 23 punkty. W całej serii z Magic trafia 62 proc. rzutów z gry, ale oddaje ich tylko po 12 na mecz. Niewiele zważywszy na to, że pilnujący go zawodnicy z Orlando miewają z nim spore kłopoty - Rashard Lewis jest niższy i słabszy fizycznie, a potężny Dwight Howard nabiera się na sztuczki zwinnego Hiszpana.

Bryant jest w play-off świetnym liderem i w serii z Magic notuje średnio aż po osiem asyst! Jeśli będzie konsekwentnie grał do Gasola, ta liczba spokojnie może przekroczyć 10. Z korzyścią dla drużyny.

Na środowym treningu skrzydłowy Lakers Odom wiele mówił o poprawieniu gry w defensywie, ale więcej do zrobienia na tym polu mają Magic. Gospodarze nie zagrają już tak skutecznie w ataku. Jasne, mogą - powinni - próbować grać jeszcze szybciej, błyskawicznie przenosić piłkę na atakowaną połowę, co pozwoli im na łatwiejsze punkty, na rzuty z lepszych pozycji. Ale co mogą zrobić w obronie?

Magic muszą sobie przypomnieć, że w sezonie zasadniczym byli absolutnie czołowym defensywnym zespołem w całej lidze. Lakers jak nikt inny stwarzają im problemy ze względu na Bryanta, Gasola i Odoma, ale koszykarze trenera Stana Van Gundy'ego muszą wykonać defensywny wysiłek, jeśli chcą doprowadzić do wyrównania w finale.

Pierwszym zadaniem jest presja na Kobe. Trener Lakers Phil Jackson dał do zrozumienia po meczu nr 3, że Bryant w końcówce był trochę zmęczony. Podchodzący blisko Bryanta Courtney Lee sprawia, że lider Lakers nie ma miejsca na oddanie łatwego rzutu z wyskoku - może mijać, ale pod koszem czeka wielki Howard. Z kolei Mickael Pietrus próbuje odcinać Bryanta od podań. Jeśli Lee i Pietrus nie wpadną w problemy z faulami, jeśli będą w stanie utrzymywać ciągłą presję, Kobe może czuć się ograniczony.

Ale co będzie, jeśli Bryant zacznie podawać do Gasola? Tu wielką pracę musi wykonać Lewis, który w ataku jest świetny, ale w obronie ma rezerwy. Tony Battie i Marcin Gortat mogą dawać mu chwile odpoczynku przy Gasolu, ale na dłuższą metę obecność któregoś z nich na parkiecie osłabia zespół Magic.

Większość fachowców typuje czwartkowe zwycięstwo Lakers. - Oni wygrywają mecze, które muszą wygrać - mówi Magic Johnson. Koszykarze z LA nie chcą ryzykować remisu, bądź ewentualnego powrotu ze stanem 2:2.

Sęk w tym, że Magic także wygrywają w tym play-off mecze, które muszą.

Znów szykuje się gorący wieczór w Amway Arena.

Kareem Abdul Jabbar o Gortacie - Wykonuje doskonałą robotę ?

Więcej o: