Czy mamy szansę na kolejnego Polaka w NBA?

Wśród wyróżnianych talentów z całego świata jest tylko jeden Polak. Gdzie szukać następców Marcina Gortata?

Serwis Draftexpress.com - czołowy w tworzeniu list najbardziej obiecujących młodych koszykarzy - wśród 157 zawodników spoza USA z roczników 1987-91 umieszcza jednego Polaka. - Nie dzielimy poszukiwań na kraje, tylko selekcjonujemy najlepszych z całego świata. Nie ma możliwości, żebyśmy przeoczyli wielki talent z Polski - mówi "Gazecie" naczelny serwisu Jonathan Givony.

Wyróżniony został Jakub Wojciechowski - urodzony w 1990 roku wychowanek ŁKS, który mierzy 211 cm wzrostu i jest zawodnikiem Benettonu Treviso. - Zdecydowanie za wcześnie na mówienie o nim w kontekście NBA. Najpierw trzeba zaistnieć w Europie - tłumaczy Givony.

Ale Wojciechowski i jego rówieśnik Tomasz Nowakowski to kolejni wysocy zawodnicy, który w XXI wieku wyjechali za granicę w bardzo młodym wieku. Podobnie postąpili Mateusz Jarmakowicz, Wojciech Barycz, Kamil Pietras i Tomasz Kęsicki. Trafiali do europejskich potentatów - Realu Madryt, Benettonu, Olimpiji Lublana czy Pamesy Walencja. Ale nikt z tej czwórki nie rozwinął się zgodnie z oczekiwaniami. W znacznie słabszych klubach, zaczynają teraz kariery od nowa.

Podobną drogą poszedł Gortat, który wyjechał do RheinEnergie Kolonia. Jemu się udało - przebił się do gry w euroligowym zespole, a potem skutecznie walczył o NBA. Determinacja, zdolność do poświęceń, dbanie o ciało i zepchnięcie pieniędzy na drugi plan pozwoliły mu stać się jedynym polskim koszykarzem, który na poziomie światowym osiągnął więcej, niż się na to zanosiło.

Innym brakuje właśnie charakteru: - Wyjazdy do dobrych klubów zagranicznych nie są złe, ale trzeba umieć pracować - mówi Wojciech Malinowski, skaut zajmujący się rynkiem europejskim. - Z drugiej strony Polska wychowała tak mało graczy na poziomie NBA czy Euroligi, że nie wiadomo, jaka ścieżka kariery jest dobra. Wygląda na to, że najlepiej jest być charakternym synem boksera - tłumaczy Malinowski.

Poprzednim Polakom w NBA - Cezaremu Trybańskiemu i Maciejowi Lampemu - charakteru zabrakło. Pierwszy miał świetnego agenta, drugi ogromny talent, ale obaj nie umieli ciężko pracować. - Każdy polski koszykarz powinien brać przykład z Gortata - mówi teraz Givony.

Dobry punkt wyjścia ma Olek Czyż (rocznik 1990), który po ukończeniu szkoły średniej w USA trafił do znakomitej uczelni Duke, do czego zachęcał go wybitny trener Mike Krzyzewski. Na razie mierzący 200 cm wzrostu skrzydłowy pełni w Duke taką rolę, jaką Gortat miał w poprzednim sezonie w Orlando - zalicza epizody. - Gra bardzo atletycznie, trafił do Duke ze świetnymi opiniami - opisuje Czyża Givony. - Teraz musi przekonać Krzyzewskiego, że potrafi pracować i robić postępy. Na mówienie o NBA jest za wcześnie - dodaje szef Draftexpress.com.

Co z tymi, którzy zostają w Polsce? - Dla młodych talentów najlepszymi wyborami są związkowe Ośrodki Sportowego Szkolenia Młodzieży - uważa Krzysztof Podgórski z Wydziału Sportowego PZKosz. - To jedyne miejsca, które gwarantują koszykarzom dwa treningi dziennie, zaplecze medyczne, szansę gry w II lidze, no i naukę.

Ale na polskie szkolenie słychać narzekania: - Słabości wychodzą w momencie, kiedy poziom techniczno-taktyczny styka się z fizycznym - tłumaczy Malinowski. - 16-letni podkoszowy z Serbii wystawiony w meczu seniorów będzie się bił, jakby to był jego ostatni mecz w życiu. Polak będzie uważał, żeby się nie połamać. Za kilka lat ta różnica przerodzi się w nawyk.

Na dodatek polscy koszykarze mają słabą markę, bo niewielu gra na europejskim poziomie, a w ostatnich latach jedynym oknem na świat były pucharowe mecze Prokomu. - Rozeznanie skautów w naszym kraju jest słabe - tłumaczy Malinowski. - Tymczasem Gruzja miała ostatnio kilka talentów i teraz każdy stara się obserwować tamtejsze rozgrywki.

Chwalony w NBA Gortat jest szansą na to, że skauci zainteresują się Polską, ale bezpowrotnie minęły lata 90., kiedy, aby trafić do NBA, wystarczyło mieć ponad 210 cm wzrostu, paszport kraju Europy Wschodniej i długie nazwisko.

Na dodatek do NBA znacznie trudniej trafić Europejczykom, którzy grają na pozycjach obwodowych. - To już muszą być wybitne jednostki, a my takich nie mamy - mówi ekspert TVP Sport Mirosław Noculak.

Oni za Gortatem?

Rocznik '90: Jakub Wojciechowski (211 cm), Tomasz Nowakowski (209), Piotr Pamuła (190).

Rocznik '91: Jakub Parzeński (207), Sebastian Szymański (181).

Rocznik '92: Kacper Młynarski (201), Michał Kwiatkowski (182).

Rocznik '93: Piotr Niedźwiedzki (206), Przemysław Karnowski (211), Michał Michalak (190), Mateusz Ponitka (203)

Serwis o jedynym Polaku w NBA - czytaj na Sport.pl Marzec miesiącem Gortata! Gra co raz więcej i lepiej