NBA: Gortat przesądza o zwycięstwie Magic nad Knicks

Marcin Gortat zastąpił w końcówce meczu z New York Knicks Dwighta Howarda i na 25 sekund przed końcem zdobył bardzo ważne punkty wsadem, a Magic wygrali 110:103

Zobacz występ Gortata na Zczuba.tv ?

Marcin Gortat na 25 sekund przed końcem potężnym wsadem z podania Hedo Turkoglu wyprowadził swój zespół na pięciopunktowe prowadzenie, a w kolejnej akcji zebrał ważną piłkę w obronie. Wcześniej polski środkowy bardzo dobrze zachował się w obronie, gdy wymusił faul w ataku wchodzącego pod kosz filigranowego rozgrywającego Nate'a Robinsona.

W decydujących momentach spotkania Gortat nie zawiódł trenera Stana Van Gundy'ego. Polak zagrał w końcówce meczu z Knicks, bo za sześć fauli parkiet musiał opuścić Dwight Howard. W ostatnich trzech minutach meczu zrobił to, co do niego należało. Dobrze spisywał się w obronie, a gdy dostał podanie pod samym koszem, wykończył akcję wsadem.

W pierwszej części meczu rezerwowy center Magic nie dostawał zbyt wielu piłek w ataku. Swoje jedyne punkty z gry w pierwszej połowie zdobył spod samego kosza po podaniu J.J. Reddicka. Ale Howard też nie dostawał zbyt często piłki. Lider Magic rzucił 15 punktów, miał 7 zbiórek.

Gortat przeciwko Knicks zagrał w sumie 18 minut, zawsze na parkiecie zastępował Dwighta Howarda. Polak zdobył 5 punktów (2/3 z gry, 1/2 z wolnych), miał 8 zbiórek w obronie oraz blok i trzy faule.

Gra Magic w meczu z Knicks koncentrowała się na obwodzie. Trener Stan Van Gundy nie desygnował do gry (oprócz Howarda i Gortata) żadnego klasycznego podkoszowego, Tony Battie cały mecz przesiedział na ławce. Już w pierwszej połowie cztery trójki trafił Rashard Lewis (27 punktów w całym meczu), dobrze grali wszechstronny skrzydłowy Hedo Turkoglu (20 punktów, 9 asyst, 7 zbiórek), a także rozgrywający Rafer Alston (17 punktów), który w meczu z Knicks mniej kreował grę, a częściej decydował się na indywidualne akcje.

Magic prowadzili przez większość spotkania różnicą około 10 punktów. Na więcej nie potrafili rywalom z Nowego Jorku odskoczyć. W pierwszej kwarcie ekipa z Florydy nie potrafiła zatrzymać Quentina Richardsona. Rzucający Knicks trafił swoich sześć pierwszych rzutów w meczu, na koncie miał już 16 punktów po 12 minutach, a mecz zakończył z 33 punktami.

Dobrą zmianę z ławki dał Nate Robinson, rzucił 27 punktów i na początku czwartej kwarty walczący o miejsce w play-off Knicks doszli gospodarzy na dwa punkty (102:100) na nieco ponad dwie minuty przed końcową syreną. Ale Magic dzięki dobrej obronie Gortata i skuteczności w ataku Turkoglu obronili przewagę i odnieśli niezwykle cenne zwycięstwo.

Okazję do rewanżu Knicks będą mieli już w poniedziałek, podejmą wtedy Magic w Madison Square Garden.

Doc Rivers słono płaci za chwilę słabości ?

Więcej o: