Marcin Gortat: Rywale nie mogą nas zranić na tablicach

- Staram się jak najlepiej i unikam głupich zagrań. Koncentruję się na obronie i nie chcę, aby rywale zranili nas na tablicach przeze mnie - mówi Marcin Gortat po dwóch meczach z rzędu w pierwszej piątce Orlando Magic.

Wielki mecz Gortata. Przeczytaj relację ?

Polski środkowy miał rozczarowujący początek sezonu, bo rzadko dostawał szansę gry. Rolę pierwszego zmiennika Dwighta Howarda dostał weteran Tony Battie. Ale w piątek trener Magic Stan Van Gundy zaufał Polakowi. Nie może żałować.

Łukasz Cegliński: Trafił Pan do historii polskiej koszykówki - pierwszy Polak, który zagrał w pierwszej piątce w NBA...

Marcin Gortat: Cieszę się, ale nie jest to jakieś wielkie dokonanie. Byłoby lepiej, gdybym został pierwszym, który zdobył tysiąc punktów w NBA - to byłby sukces! Gra w pierwszej piątce to taki malutki sukcesik, ale kolejny po zeszłorocznym play-off, w którym też debiutowałem

Kilkanaście dni wcześniej z pańskich wypowiedzi wynikała dość duża frustracja.

- Zgadza się, ale w NBA nauczyłem się, że w jeden dzień bardzo wiele może się zmienić - z ostatniego krzesła ławki rezerwowych można nagle stać się zawodnikiem pierwszoplanowym. Oczywiście, Dwight jak tylko wyzdrowieje, to wraca do pierwszej piątki, ale cieszę się, że trener się do mnie przekonał.

Ciężko było zastąpić Howarda w Phoenix wiedząc, że on już raczej na parkiet nie wróci, a zespół przegrywa w końcówce ważnego wyjazdowego meczu?

- Nie było łatwo, ale nie miałem nic do stracenia. Chciałem pomóc zespołowi w ataku i w obronie. Szkoda, że nie wygraliśmy, ale w końcówce popełniliśmy jeden głupi błąd.

W Phoenix imponował Pan spokojem na boisku - dobre decyzje, zróżnicowana gra w ataku, dobra skuteczność.

- Po prostu mecz mi wyszedł. Zagrałem w miarę pozytywnie - grałem spokojnie, trener nie narzucił mi żadnych konkretnych zadań. Miałem wyjść i grać. Gdybyśmy wygrali, to pewnie byłbym pierwszoplanową postacią wymienianą w komentarzach.

Pierwszy wsad z przedłużonym zawiśnięciem na obręczy miał coś symbolizować? Wyglądało to tak, jakby składał Pan podpis: to ja, Marcin Gortat, jestem!

- Ha, ha! Nie, po prostu byłem zmęczony i chciałem dłużej powisieć na obręczy, żeby złapać oddech.

Co mówił Panu po meczu trener Stan Van Gundy? Jak zareagowali asystenci: Brendan Malone i Patrick Ewing?

- Z Ewingiem na temat meczu nie rozmawiałem, ale Malone był bardzo zadowolony z mojej postawy, cieszył się, że dałem dobrą zmianę. Myślę, że przede mną jeszcze dużo dobrych występów i takim, jak ten w Phoenix nie ma się co zadowalać.

Howard często z Panem żartuje - teraz też coś sypnął po pierwszych punktach?

- Akurat teraz pierwszą osobą, która to skomentowała był Hedo Turkoglu. Powiedział, że aby zdobyć 100 punktów w NBA nie będę potrzebował tak dużo czasu.

Czy 30 minut gry w NBA jest bardziej wartościowe niż rok treningu?

- Zależy jakiego treningu i z kim. Rok ćwiczeń z Dwightem Howardem, który na treningu gra jeszcze bardziej twardo niż na meczu i pod okiem takiego trenera jak Stan van Gundy, daje więcej niż pół godziny na parkiecie w meczu. Ja wybrałbym rok treningu.

Spodziewa się Pan, że teraz częściej będzie dostawał szansę na boisku, nawet jak wróci Howard?

- Niczego nie dostanę za darmo. Będę musiał ciężko na to pracować i na pewno to zrobię. Ostatnie mecze nauczyły mnie wiele - tego, że trzeba być jeszcze bardziej spragnionym gry, ale także pokory. Siedząc na ławce łatwo jest powiedzieć wiele rzeczy - wykonać to na boisku jest o wiele trudniej. Od trenera niczego nie oczekuję, ale byłoby miło, gdybym grał.

Czy rozmawia Pan już z Magic o przedłużeniu kontraktu?

- Żadnych rozmów na ten temat jeszcze nie było, ale powoli chodzi mi to po głowie. I nie tylko mi, bo już kilka osób się mnie o to pytało. Na razie staram się jednak koncentrować na koszykówce - na meczach i treningach.

Czytamy na treningach, że wygrywa Pan zakłady o wsady z linii wolnych. W Niemczech startował Pan w konkursie wsadów. Może zgłosi się Pan do konkursu wsadów podczas Meczu Gwiazd NBA?

- Takiego zaszczytu na pewno nie dostąpię. Zresztą nawet nie wiem, czy bym chciał - wolę ten czas poświęcić na treningi indywidualne. Muszę być realistą - aby wygrywać takie konkursy w NBA, trzeba mieć o wiele większe umiejętności.

Więcej o: