Mistrz wsadów przeskoczył Błachowicza, Gardias wymyśliła czterotakt. Gortat i przyjaciele zagrali dla Ukrainy

Łukasz Cegliński
Dorota Gardias wymyśliła czterotakt, Janowi Błachowiczowi mistrz wsadów fruwał nad głową, Marcin Gortat walczył do końca, ale to Wojsko Polskie pokonało jego zespół w Łodzi. Osiem tysięcy kibiców w Atlas Arenie najpierw się wzruszało, a potem cieszyło oglądając mecz, z którego cały dochód zostanie przekazany na pomoc Ukrainie.

Dziewiąta edycja meczu Gortat Team - Wojsko Polskie potwierdziła coś, co właściwie wiadomo od lat - były koszykarz NBA i jego ekipa potrafią organizować koszykarskie widowiska jak nikt inny w kraju. Osiem tysięcy kibiców przyszło na mecz do Atlas Areny i zobaczyło świetnie bawiące się gwiazdy sportu i estrady. Fani w rytmie głośnej muzyki spędzili blisko trzy godziny świątecznego, czwartkowego popołudnia.

Zobacz wideo

Ale zanim zrobiło się rozrywkowo, było wzruszająco, bo Łódź po raz kolejny w ostatnich dniach okazała się miastem, w którym ukraińskie akcenty zarysowały się z wielką siłą. To przecież tutaj dwukrotnie w Lidze Narodów zagrali w roli gospodarzy ukraińscy piłkarze. Najpierw pokonali Armenię 3:0, potem zremisowali 1:1 z Irlandią. Oba spotkania odbyły się na stadionie ŁKS, czyli rzut beretem od Atlas Areny, gdzie w czwartek Marcin Gortat zorganizował widowisko pod hasłem „Gramy dla Ukrainy".

"Sława Ukrajini!", czyli wzruszające momenty przed meczem

Braterskie akcenty były obecne od początku i pod każdą postacią. Połowę trybun Atlas Areny przyozdobiono we flagę Ukrainy, a drugą – Polski. Przed efektowną prezentacją artystyczny pokaz fantazyjnie łączył barwy obu krajów, które raz tworzyły flagi, a raz – kolorowy kwiat. A potem były przemowy – na telebimie wyświetlono film, na którym za wsparcie dziękował mer Kijowa Witalij Kliczko, potem z parkietu przemawiali ambasadorzy Ukrainy i USA.

Grupa ukraińskich kibiców przed rozgrywanym w Łodzi meczem z ArmeniąMecz w Łodzi zamienił się w święto narodowe Ukrainy. "Najszczęśliwszy dzień od wybuchu wojny"

Największe oklaski dostał jednak gość specjalny - Oleh Awtomiejenko. Pułkownik sił ukraińskich, który w pierwszych dniach wojny został ciężko ranny i stracił wzrok. – Jest dziś z nami i to on jest prawdziwym bohaterem – zapowiedział Gortat żołnierza, któremu kibice zgotowali kilkudziesięciosekundową owację. - Już przed meczem było kilka momentów, w których poczułem łzy w oczach - przyznał potem były reprezentant Polski w koszykówce Adam Waczyński.

Wyjście na parkiet i krótka przemowa Awtomiejenki nie było końcem przedmeczowych wzruszeń – po tym, jak „Mazurka Dąbrowskiego" odegrała orkiestra reprezentacyjna Wojska Polskiego, przepięknie ukraiński hymn wykonał Artem Fesko, ubiegłoroczny zwycięzca ukraińskiego „Mam talent". – Sława Ukrajini! – zakończył swój występ nastolatek i dostał potężną burzę oklasków.

"Grabo" fruwał nad Janem Błachowiczem

Mecz zaczął się od celnej trójki Andrzeja Pluty - jednej z wielu tego wieczoru, bo mistrz rzutów z dystansu wciąż utrzymuje znakomitą formę - a potem było dużo zabawy. Jan Błachowicz próbował wykorzystywać masę i lewą rękę pod koszem, Dorota Gardias zamiast dwutaktu mijała rywali czterotaktem, mistrz wsadów Piotr Grabowski latał nad obręczami, a Ewa Chodakowska, Agnieszka Radwańska i Adam Waczyński w przerwie między kwartami tańczyli na boisku razem z cheerleaderkami i kibicami.

Wynik? Niby nieważny, bo wszyscy podkreślali, że najistotniejsza jest dobra zabawa i wsparcie dla Ukrainy, ale wystarczyło spojrzeć momentami w oczy wspomnianych już Pluty, Gardias czy Błachowicza, albo koszykarzy Wojska Polskiego, by dostrzec w nich chęć rywalizacji i zwycięstwa. Po pierwszej kwarcie było 18:18, do przerwy 42:33 po trójce Waczyńskiego w ostatniej sekundzie. W czwartej kwarcie ważną trójkę - tak, trójkę - trafił Gortat, ale Wojsko Polskie doprowadziło do remisu i były emocje do końca. Ostatecznie żołnierze wygrali 77:74.

Mecz Śląsk - Legia w finale ligi koszykarzyCała Polska w cieniu Śląska. 20 lat czekania i koniec, Wrocław świętuje "osiemnastkę"

Ale koszykówka często schodziła oczywiście na dalszy plan. Publiczność znakomicie bawiła się przy dodatkowych atrakcjach, które Gortat przywiózł z NBA, ale też wymyślił na potrzeby imprezy. Radwańska z rakietą w dłoni serwowała tenisowe piłki w trybuny, Błachowicz - nad którym podczas jednej z przerw przeskoczył w drodze do obręczy Grabowski - rzucał rękawice do MMA, zresztą przy okazji każdej przerwy zawodnicy Gortat Team rozdawali kibicom okolicznościowe koszulki.

I wszyscy bawili się świetnie. Po zakończeniu spotkania wystrzelono niebiesko-żółte konfetti, imprezę zamknął kolejny ukraiński akcent. Ale to wcale nie koniec wsparcia - teraz zacznie się to wymierne. Cały dochód z imprezy zostanie przekazany Ukrainie.

Więcej o: