NBA. Marcin Gortat trafił na dywanik i przeprosił zespół

Marcin Gortat przed poniedziałkowym treningiem Washington Wizards przeprosił kolegów za to, że publicznie skrytykował rezerwowych po porażce z Chicago Bulls.

Wizards zaczęli sezon fatalnie. Z pierwszych dziewięciu meczów wygrali ledwie dwa. Gortat po sobotnie porażce z Bulls wypalił w rozmowie z mediami: - Mamy jedną z najgorszych ławek rezerwowych w lidze.

Szybko zorientował się, że swoich kolegów publicznie krytykować nie powinien. Godzinę później zatweetował: - Przepraszam za moją frustrację - napisał.

Trener Scott Brooks do sprawy wrócił przed poniedziałkowym treningiem. Gortat przyznał się do błędu i przeprosił kolegów, a Brooks potem relacjonował w "Washington Post".

-Patrzę na to ze swojej perspektywy. Gdy grałem w NBA, byłem rezerwowym i nigdy nie lubiłem tego dzielenia drużyny. Nie mamy tu dwóch zespołów, mamy jeden. Teraz po prostu nie jesteśmy szczęśliwi i zadowoleni z naszego bilansu - mówił trener Wizards.

-Wyciągniemy wnioski z tego wydarzenia i nie będziemy już do tego wracać. Nie chcemy też, żeby taka sytuacja się powtórzyła. Wszyscy rozumieją, że każdy ma prawo do błędów, a teraz czas zająć się przyszłością - dodał.

Słowa Gortata odbiły się szerokim echem w NBA. Nikt nie negował celności spostrzeżeń, Gortatowi odebrało się za formę.

-Warto być szczerym i mówić, jak jest, ale nie wolno publicznie wskazywać winnych. Trzeba być lojalnym wobec kolegów z drużyny, to z nimi walczysz na parkiecie. Można powiedzieć, to inaczej - komentował Stephen Jackson w programie The Jump! w ESPN2.

Gortat bez filtra

Amerykańscy dziennikarze lubią rozmawiać z Gortatem, bo mogą z jego strony zawsze liczyć na celną uwagę czy ciekawe spostrzeżenie. Ale serwis CSN Mid-Atlantic przypomina, że Polak ma smykałkę do przesady w swoich wypowiedziach. I wylicza: że Gortat nazwał trzeci mecz sezonu takim, którego zespołowi przegrać już nie wolno; że w zeszłym sezonie prognozował 50 wygranych, podczas gdy było ich tylko 41; że nazwał Hassana Whiteside'a z Miami Heat najlepszym blokującym ligi, co wywołało konsternację w jego drużynie.

-Znam Marcina z Phoenix i on po prostu czasem nie umie przefiltrować tego, co powinien mówić. Mieliśmy taką sytuację w Phoenix. W trakcie jednego z meczów na parkiecie doszło do pewnego incydentu z arbitrem, ale nie chcieliśmy, by koszykarze o tym rozmawiali z mediami. Mieli odmawiać, prosić o następne pytanie. Dziennikarze oczywiście zebrali się przy jego szafce. Spróbowali raz, drugi, za trzecim nie wytrzymał i zaczął opowiadać. Musieliśmy go powstrzymać - żartował w "The Jump!" Amin El Hassan, który obecnie jest dziennikarzem ESPN, ale w latach 2010-2013 pracował dla Phoenix Suns.

Potrafi się chronić

Gortat umie jednak unikać komentarzy, gdy wie, że może powiedzieć dwa słowa za dużo. W poprzednim sezonie, gdy nieco skonfliktowany zespół z Waszyngtonu przegrywał walkę o play-off, Gortat konsekwentnie odmawiał pomeczowych komentarzy. Sprawę wyjaśnił przed sezonem.

-To że z wami nie rozmawiałem, to nie znaczy, że was nie lubię. Chroniłem siebie. Nie chciałem palnąć czegoś głupiego, bo wiem, że wy o tym na pewno napiszecie. Ale to ja potem ponoszę konsekwencję. Musiałem o siebie zadbać - mówił podczas spotkania z mediami.

Trener Brooks urazu do Gortata nie żywi. - Marcin to pozytywnie nastawiony gość, który po prostu popełnił błąd. Nie będziemy tego przeżywać zbyt długo - powiedział.

Wizards kolejny mecz zagrają w środę. Na wyjeździe zmierzą się z Phildelphia 76ers, którzy zwyciężyli tylko w jednym z dziesięciu pierwszych meczów.

Zobacz wideo

Messi i Ronaldo najlepiej opłacani? W NBA nie łapaliby się do Top10 listy zarobków!

Więcej o: