Kontuzja Gortata. Koniec sezonu NBA, co z kadrą?

Naderwane ścięgna w prawej stopie przedwcześnie zakończyły nieudany sezon Marcina Gortata i Phoenix Suns. - Rozważę, by w tym roku nie jechać na zgrupowanie reprezentacji i nie grać 20 spotkań w przerwie między rozgrywkami. To one mnie zniszczyły - mówi koszykarz.

Gortat doznał kontuzji w środowym meczu z Toronto Raptors - 61. spotkaniu sezonu NBA. Zebrał piłkę, wykonał krok rozpoczynając atak, ale od razu z bólem poderwał do góry prawą stopę. Upadł na parkiet, z boiska zszedł z pomocą lekarzy. - Usłyszałem pęknięcie - mówił po meczu. Pierwsza diagnoza po prześwietleniu jeszcze w hali mówiła o zwichnięciu śródstopia. W czwartek okazało się, że uraz jest poważniejszy.

- Przez trzy tygodnie mam nosić gips, mam naderwane więzadła. Lekarz powiedział mi, że mogę się cieszyć, że nie jest gorzej, ale z czego tu się cieszyć - mówił dziennikarzom wyraźnie podłamany Gortat. - To boli, to bardzo boli... - kręcił głową i zawieszał głos. - Włożyłem tyle pracy... To frustrujące. Przez sześć lat nie miałem żadnej kontuzji.

29-letni Gortat był dotychczas jak człowiek z żelaza z inną percepcją kontuzji - w NBA grywał już ze złamanymi nosem i palcem, z przyczyn zdrowotnych opuścił tylko jeden mecz, jeszcze w Orlando Magic, kiedy w zespole panowała grypa.

W ostatnich 138 spotkaniach wychodził w pierwszej piątce i był w nich czołowym graczem Suns. W poprzednim sezonie - najlepszym strzelcem (średnio 15,4 pkt) i zbierającym (10 zbiórek) drużyny. W obecnym, po odejściu rozgrywającego Steve'a Nasha, który często i bardzo dobrze podawał mu piłki pod kosz, grał słabiej - rzucał po 11,1 pkt, miał po 8,5 zbiórki.

W czwartek Gortat zaznaczył, że obecne rozgrywki już się dla niego skończyły, że nie ma zamiaru przyspieszać rehabilitacji, by zdążyć na kilka ostatnich meczów sezonu. Suns są jednym z najsłabszych zespołów w lidze (wygrali tylko 21 z 61 spotkań), nie mają szans na awans do play-off, ostatni mecz rozegrają 17 kwietnia. - Odpocznę do końca sezonu - mówi koszykarz, który opuści 20 spotkań.

W rozmowie z amerykańskimi dziennikarzami Gortat wspomniał też o reprezentacji Polski, która w lipcu rozpocznie przygotowania do wrześniowych mistrzostwach Europy. - Rozważę, by w tym roku nie jechać na zgrupowanie i nie grać 20 spotkań w przerwie między rozgrywkami. To one mnie zniszczyły - mówił Gortat, mając na myśli zeszłoroczne eliminacje do ME, w których wziął udział. Zasugerował tym samym, że jego organizm był przemęczony grą w kadrze. - Byłem głupi - powiedział nawet o wakacyjnej grze w reprezentacji.

- Najważniejsze jest zdrowie zawodnika. Czekamy, jak przebiegnie rehabilitacja, a na rozmowy o kadrze przyjdzie czas - komentuje sytuację menedżer reprezentacji Marcin Widomski, który niedawno - wspólnie z trenerem kadry Dirkiem Bauermannem - odwiedził Gortata w Phoenix. Koszykarz nie zadeklarował jednak wówczas, że bez względu na wszystko przyjedzie na zgrupowanie.

A na względzie - teraz także poza zdrowiem - Gortat będzie miał fakt, że sezon 2013/14 będzie dla niego ostatnim, w którym obowiązuje go kontrakt. Polak zarobi w nim 7,7 mln dol., ale będzie zależało mu, by pokazać się z jak najlepszej strony na boiskach i w lipcu 2014 roku, w wieku 30 lat, podpisać nową kilkuletnią i wielomilionową umowę. Prawdopodobnie ostatnią w NBA.

Więcej o: