NBA. Gortat na przynajmniej trzy tygodnie w gipsie. Koniec sezonu Polaka

- Trzy tygodnie w gipsie! Naderwane ścięgna w śródstopiu! Ogółem mam już po sezonie - napisał na Facebooku Marcin Gortat, środkowy Phoenix Suns. Nie wiadomo, czy Polak zagra w kadrze podczas wrześniowych mistrzostw Europy w Słowenii.

Gortat kontuzji nabawił się w środowym meczu z Toronto Raptors. 50 sekund przed zakończeniem pierwszej kwarty Gortat zebrał piłkę po niecelnym rzucie Andrei Bargnianiego, obrócił się w stronę kosza rywali i oddał piłkę Goranowi Dragiciowi. Lądując na parkiecie, Polak nadepnął na stopę Amira Johnsona. Upadł na parkiet i długo się z niego nie podnosił. Trzymał się za bolącą nogę, na twarzy miał grymas bólu.

- W szatni zrobiliśmy prześwietlenie, które nie wykazało niczego konkretnego. Najważniejsze, że nie ma złamania ani żadnego pęknięcia. Doktorzy oczywiście obejrzeli moją nogę. Jest opuchnięta i mam wylew - mówił Polak po meczu z Raptors.

W czwartek Gortat przeszedł szczegółowe badania, w tym rezonans magnetyczny, który zbadał stan pracy mięśni i ścięgien. "Po badaniach... 3 tygodnie w gipsie!!! Naderwane ścięgna w śródstopiu!!! Rehabilitacja kolejne parę dni... ogółem mam już po sezonie!!! Zakończyłem właśnie granie!!! Ominę 21 meczów" - napisał na Facebooku Gortat.

Najpoważniejszy uraz w karierze

To najpoważniejszy uraz w karierze Polaka. Odkąd gra w NBA, z powodów zdrowotnych opuścił zaledwie jedno spotkanie - gdy był zawodnikiem Orlando Magic przez panującą w zespole epidemię grypy nie wyszedł na parkiet w meczu z Charlotte Bobcats. Później zdarzało mu się grać z mniejszymi i większymi urazami. W marcu 2011 roku przypadkowo zderzył się ze Steve'em Nashem i złamał nos, ale dzięki specjalnej masce ochraniającej twarz wystąpił w kolejnych spotkaniach. Kolejny, skrócony z powodu lokautu sezon Gortat rozpoczął ze złamanym kciukiem, ale nie przeszkodziło mu to w grze. Naderwane ścięgna w śródstopiu grę wykluczają.

Gortat był jedynym zawodnikiem Suns, który w tym sezonie wszystkie mecze rozpoczynał w pierwszej piątce. Polak ma na swoim koncie 138 spotkań z rzędu, które zaczynał w wyjściowej piątce, a od transferu do Suns w grudniu 2010 roku zagrał w 182 meczach.

Ten sezon dla Gortata zbyt udany nie był. Po zmianach w składzie, w tym odejściu dotychczasowego lidera Steve'a Nasha, rola Polaka w grze, zwłaszcza ofensywnej, zmalała. Środkowy rzucał średnio 11,1 pkt przy 52-proc. skuteczności i miał 8,5 zbiórki na mecz.

Kontuzja Gortata to spore osłabienie dla Phoenix Suns. Zespół, który wygrał tylko 21 z 61 spotkań i zajmuje 13. miejsce na zachodzie, szans na play-off już nie ma. Pierwszy mecz bez Gortata Phoenix Suns zagra w nocy z piątku na sobotę. Rywalem będzie Sacramento Kings.

Czy zagra w kadrze?

- Nie będę przyspieszał powrotu, by zagrać w jednym czy dwóch meczach - cytuje Gortata dziennik "Arizona Republic". Polak dodał, że mocno zastanawia się, czy zagra latem w kadrze. - Wolę odpocząć do końca roku. Powiem wam: rozważam to, że nie pojadę na zgrupowanie reprezentacji Polski i nie zagram w 20 meczach przed sezonem. To mnie rozbiło. Byłem głupi.

Ewentualny brak Gortata byłby sporym osłabieniem dla reprezentacji Polski, która we wrześniu zagra w trudnej grupie podczas mistrzostw Europy. Latem zagrał w eliminacjach ME 2013 i był najlepszym zawodnikiem kadry. Jednak od kiedy podpisał kontrakt w NBA, opuścił już dwa z trzech turniejów ME, w których mógł zagrać.

Jeszcze przed kontuzją Gortat nie był pewien gry latem w reprezentacji. - Decyzję podejmę za kilka miesięcy, po sezonie NBA. Trudno przewidzieć, w jakim punkcie kariery i życia prywatnego będę latem - mówił niedawno zawodnik.

Dla Gortata lato 2013 będzie niezwykle istotne. Przyszły sezon będzie dla 29-letniego gracza ostatnim z pięcioletniego kontraktu wartego 34 mln dol. W lecie 2014 roku Gortat chciałby podpisać kolejną wielomilionową umowę, najpewniej ostatnią w karierze. Wartość Polaka przez kiepski sezon indywidualny i grze w słabej drużynie w ostatnich miesiącach spadła. Dlatego Gortat zrobi wszystko, by w przyszłym sezonie wrócić na wyższy poziom.

Więcej o: