NBA. Jak Marcin Gortat trafił na plakat

- To był jeden z najlepszych wsadów tego sezonu. Mogę się pocieszać, że jestem w tej akcji - żartował Marcin Gortat o fantastycznym zagraniu Kevina Duranta z meczu Phoenix Suns z Oklahoma City Thunder.

Końcówka czwartej kwarty poniedziałkowego, jednostronnego spotkania pomiędzy Phoenix Suns z Gortatem a wicemistrzem NBA Oklahoma City Thunder (90:102). Gwiazda NBA Kevin Durant markuje rzut zza trzy, nabiera na zwód Michaela Beasleya, mija go z łatwością. Na drodze do kosza ma już tylko jedną przeszkodę - mającego 214 cm wzrostu Gortata. Niższy o pół głowy Durant wyskakuje wysoko, bardzo wysoko...

- Nawet nie próbowałem podnosić rąk. Wiedziałem, co się stanie. Starałem się uciec, żeby nie być na zdjęciu, albo w najgorszym wypadku się uśmiechnąć. W takich sytuacjach nic nie jesteś w stanie zrobić - mówił potem Gortat. Durant niemal nad nim przeleciał, władował piłkę do kosza z impetem, a Polakowi odgwizdano jeszcze faul za nieprzepisowe ustawienie w obronie.

Amerykanie o takich wsadach mawiają "posterized" [po angielski poster to plakat]. Ten, który wykonuje wsad, bierze kogoś na plakat. Ten, który bezradnie stoi na dole, jest "plakatowany". Najlepiej pamiętane są wsady sław nad sławami - najsłynniejsze to lot Michaela Jordana nad Patrickiem Ewingiem, Johna Starksa nad koszykarzami Chicago Bulls czy małego Kevina Johnsona nad wielkim Hakeemem Olajuwonem.

Plakaty były w przeszłości - większość fanów NBA pamięta wsad Juliusa Ervinga nad Billem Waltonem. Rok temu Blake Griffin z Los Angeles Clippers bardzo wysoko pofrunął nad Timofiejem Mozgowem.

Inna słynna taka akcja to lot Vince'a Cartera nad Frederikiem Weisem na igrzyskach w Sydney. Amerykanin o wzroście 198 cm po prostu przeskoczył - dosłownie - nad wyższym aż o 20 cm Francuzem.

Gortat, który nigdy nie słynął z potężnych wsadów, miał się w NBA czym pochwalić. Zdarzały mu się wysokie loty nad Lamarem Odomem, Quincy, Pondexterem czy właśnie Durantem. Ostatnie zagranie, kiedy Durant pofrunął nad nim, Polak zniósł z poczuciem humoru.

- Szukałem wtedy kluczyków do samochodu, musiałem je gdzieś tam zostawić pod obręczą - śmiał się 29-letni środkowy. - Michael Beasley będzie mi musiał kupować za to pączki do końca sezonu. Ma to jak w banku! - opowiadał. - Po tym zagraniu stało się coś zabawnego. Kendrick Perkins stał i patrzył się na mnie. Spojrzałem na niego. "Wiem, jak się czujesz - powiedział. - Obrońcy zostawili cię samego na wyspie, co?" - spytał. Odpowiedziałem: "Aha" - relacjonował Gortat. Perkins, środkowy Thunder, też został kiedyś potężnie "splakatowany" przez Griffina.

Durant rzucił w Phoenix aż 41 punktów. - Przeciwko niemu nie jesteś w stanie nic zrobić. Możesz go nawet potroić w kryciu, a i tak ci rzuci i trafi. Jest niesamowity - mówił Gortat. Durant rzuca średnio po 28,9 pkt na mecz, w klasyfikacji strzelców jest w NBA trzeci po Kobe Bryancie (29,9) oraz Carmelo Anthonym (29,3). Gortat z kolei jest 10. najlepszym blokującym ze średnią 1,9 na mecz.

Relacje z najważniejszych zawodów w aplikacji Sport.pl Live na smartfony

Więcej o: